Subiektywny tydzień Zawioły. Na brak emocji w polskiej polityce nie możemy narzekać, ale czasem dochodzi do wydarzenia, przy którym wszystko inne zostaje w cieniu. Rozłam w Prawie i Sprawiedliwości jest właśnie takim tematem. Wydarzył się i trudno jest sobie przypomnieć, co jeszcze w ostatnim tygodniu zwróciło naszą uwagę. Postaram się trochę pomóc przez subiektywną podpowiedź. – Jarosław Kaczyński ogłosił, że z członkostwa w Prawie i Sprawiedliwości zrezygnowało „trzydziestu kilku” członków. W rzeczywistości było to ponad czterdziestu działaczy związanych ze Stowarzyszeniem „Rozwój Plus” Mateusza Morawieckiego. Usunięcie z partii dokona się we wtorek, kiedy zbiorą się najważniejsi w PiS-ie i zdecydują: zlitować się, czy się nie zlitować. Bo okazuje się, że niemal wszyscy ci ze Stowarzyszenia, nadal chcą być członkami partii. Choć biorąc pod uwagę fakt, że polityka jest z zasady niezbyt czysta, można domniemywać, że to zwykłe oczekiwanie na wyrzucenie z PiS. Postawa: my chcieliśmy pracować dla PiS-u, ale ci niedobrzy „intryganci” chcieli się nas pozbyć, byłaby dla członków Stowarzyszenia wygodna i mogłaby przynieść wymierne efekty w postaci wzrostu poparcia.Idą bowiem wybory, a Mateusz Morawiecki ma w sobie coraz większą wiarę w swoją wielkość. Może go oczywiście razić to, co w ostatnich tygodniach, miesiącach dzieje się w partii prowadzonej przez Jarosława Kaczyńskiego, ale jego decyzjami kieruje przede wszystkim ego.Po tym, co wydarzyło się w piątek, rozpoczął się wyścig w najrozmaitszych prognozach dotyczących przyszłości zarówno PiS-u, jak i Stowarzyszenia „Rozwój Plus”, a nawet obydwu Konfederacji, czyli, jak mówią działacze szerokiej opozycji „obozu patriotycznego” (określenie przywłaszczające patriotyzm, co obniża wartość tego słowa, bo patriotyzm jest tam obecny tylko w poziomie patosu. W dbałości o funkcjonowanie państwa nie było go przez wiele lat za dużo).Jaki ów rozpad, który być może dokona się we wtorek, będzie miał wpływ na koalicję rządzącą? Nikt tego nie przewidzi, zwłaszcza sami członkowie Koalicji Obywatelskiej, którzy cieszą się z sytuacji w PiS-ie, choć pewności co do przyszłości nie mają żadnej. Morawiecki może bowiem wokół siebie zgromadzić liczniejszą niż czterdzieści osób grupę.A jeśli Jarosław Kaczyński żałuje, że tak sprawy się potoczyły, niech żałuje swojej decyzji o wybraniu Przemysława Czarnka na kandydata (to nie jest zająknięcie się) na premiera. Gdyby wybrał Morawieckiego – sprawy by nie było. Bo takie procesy rozpoczynają się od niedocenienia/odrzucenia (niepotrzebne skreślić).*– Karol Nawrocki podpisał ustawę łańcuchową uwalniającą zwierzęta z łańcuchów. Od przyszłego roku obowiązywać będzie zakaz trzymania psów (kotów również) na łańcuchu. I choć zdarzyło się już prezydentowi podpisywać ustawy, to wypowiedzi w tonie „wreszcie coś podpisał” miały swoje uzasadnienie. Choć były delikatnie na wyrost, bo chwilę później Karol Nawrocki skierował do Trybunału Konstytucyjnego ustawę, która przewidywała podatek od nadmiernych zysków koncernów paliwowych. Według prezydenta ustawa budzi „wątpliwości konstytucyjne”, ponieważ miałaby wejść w życie w sierpniu, a obejmowałaby zyski od marca. „Wątpliwości konstytucyjne”. Jeszcze raz: istnieją według prezydenta „wątpliwości konstytucyjne”. Brzmi groteskowo.Teoria rządu: ustawa pozwoliłaby na wprowadzenie niższych cen na paliwa – korzyść dla kierowców i nie tylko.Teoria opozycji: ustawa spowodowałaby drastyczne podniesienie cen paliw.I bądź tu człowieku mądry. Tak właśnie wygląda polaryzacja w naszym kraju.Prezydent ma w tym wszystkim ciekawe poczucie humoru, bo kierować obecnie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, to sytuacja dość kuriozalna.*– Zakończyły się mistrzostwa świata w piłce nożnej. I to najgorszym dla Donalda Trumpa, możliwych efektów. Jeszcze niedawno prezydent Stanów Zjednoczonych bardzo lekceważąco wypowiadał się na temat Hiszpanii i Hiszpanów. Mówił, że nie będzie z nimi współpracował i w ogóle do niczego się nie nadają. Zrobili mu zatem numer stulecia, wygrywając mundial rozgrywany na jego terenie i zmuszając go do złożenia gratulacji. Choć możliwe, że Trump nie poczuł niezręczności sytuacji, bo robił to wszystko z uśmiechem, a potem nie kwapił się do opuszczenia podium, chcąc pozować do zdjęć wraz ze świeżo upieczonymi mistrzami.Mundial budził skrajne emocje. Od poczucia, ze w ogóle nie powinien być rozgrywany w USA, czyli na terenie agresora atakującego Iran, po zachwyt nowościami typu halftime show.FIFA nie odbiera jednak praw organizacji krajom, którym już je przyznała, nawet jeśli są agresorami. Nie odebrała mistrzostw Rosji w 2018 roku, kiedy ta okupowała już ukraiński Krym. Nie widziała zatem podstaw, by robić to wobec Amerykanów, tym bardziej że Trump jest idolem Infantino i jego organizacji pozwolił zarobić krocie.Halftime show nie było aż tak złym pomysłem – niech finał mundialu będzie wyjątkowym wydarzeniem, ale w tym wszystkim nikt nie pomyślał o piłkarzach. Ich organizmy są przygotowane do przerwy piętnastominutowej, nie do czekania na wznowienie meczu po pół godzinie. Kwadrans przerwy między połówkami to także jedna z podstawowych zasad piłki nożnej wymyślonej bardzo dawno temu. A zasady to zasady, jak spalony, jak jedenastoosobowe składy, jak penalizacja zagrania ręką czy gry faul.Sportowo było bardzo zróżnicowanie. Były drużyny grające słabo, były mało atrakcyjne mecze, ale były też drużyny imponujące stylem i poziomem dominacji nad rywalem. Mistrzem świata na szczęście została najlepsza drużyna turnieju, co nie zawsze w historii miało miejsce. Hiszpanie to wzór gry kolektywnej, takiej, w której wszystko podporządkowane jest zespołowi – pojedynczy piłkarz jest dużo mniej istotny.Czytaj też: Kasa się zgadza. Najbardziej dochodowy mundial w historii*– Ledwo skończyły się mistrzostwa świata, ruszyły rozgrywki piłkarskiej Ekstraklasy. Nie czas na kpienie, bo to jedenasta liga w Europie, co dało nam już dwa miejsca w eliminacjach Ligi Mistrzów, jeszcze jakiś czas temu nie do pomyślenia. Nasza ligowa piłka podnosi poziom, co zauważa się w Europie, a w naszym kraju wciąż jest więcej drwin niż obiektywnego spojrzenia.Bo mundial mundialem, ale nie ma to, jak polska liga, bo to koszula bliższa ciału. Brakowało jedynie przerw na uzupełnienie płynów, w okolicach 23 minuty każdego z meczów.Polskie kluby rozpoczęły także rywalizację w europejskich pucharach. Wprawdzie zaledwie w eliminacjach, ale przyjdzie taki czas, że któryś z naszych reprezentantów zagra w głównych rozgrywkach bez konieczności uczestniczenia w kwalifikacjach.