Tak twierdzą nawet propagandyści. Rosjanie mogli sami zestrzelić swój myśliwiec Su-57 – to jedna z wersji, które pojawiają się po czwartkowej katastrofie samolotu pod Moskwą. Serwis Centrum Europy wskazał, że nie wykluczają jej nawet prokremlowscy propagandyści. Najnowszy rosyjski myśliwiec Su-57 rozbił się w czwartek podczas lotu szkoleniowego w obwodzie moskiewskim. Do katastrofy doszło podczas startu. Pilot katapultował się.Ministerstwo Obrony Rosji podkreśliło, że nikt nie odniósł obrażeń. Jako przyczynę wypadku Su-57 podało awarię. W rosyjskim internecie szybko jednak zaczęły pojawiać się wpisy sugerujące inne możliwości.Ukraiński kanał informacyjny InformNapalm twierdził, że strona ukraińska zhakowała rosyjską obronę przeciwlotniczą i zakłóciła jej działania. Przyjacielski ogieńProkremlowski bloger Władimir Romanow zasugerował, że Su-57 Sił Powietrzno-Kosmicznych Rosji mógł zostać zestrzelony w wyniku tak zwanego przyjacielskiego ognia. Również kanał prowojenny „Transmisje Wojewody” ocenił, że mogło dojść do zestrzelenia własnego samolotu. „To nie byłby pierwszy przypadek ostrzału własnego. Rosyjskie systemy zestrzeliwały już wcześniej własne samoloty, więc taka możliwość istnieje, ale jak dotąd nie ma można tego potwierdzić ani obalić” – przyznano w artykule.Czytaj także: Rosja trafiła w ukraiński poligon. Wielu zabitych i rannych Ekspert wojskowy Bohdan Dolince powiedział w ukraińskiej telewizji, że według niego przyczyną katastrofy Su-57 była awaria najpierw lewego, a potem prawego silnika. Ocenił, że mogłaby to być konsekwencja sankcji nałożonych na Federację Rosyjską. Myśliwce te wymagają bowiem zachodnich komponentów, które są kluczowe w produkcji. W wyniku restrykcji Moskwa została w znacznym stopniu odcięta od zachodnich technologii.