Przekroczył granicę wolności słowa. Stefan Wijkamp, nazywany „holenderskim Hitlerem” z racji stylizowania się na wodza III Rzeszy, został skazany na 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu i 3 tys. euro grzywny. Sąd w niemieckim Münster uznał, że jest winny podżegania do nienawiści, poprzez gloryfikowanie nazistowskiego reżimu. 58-letni Stefan Wijkamp zasłużył na przydomek „holenderski Hitler” z racji swojej stylizacji: wyraźny przedziałek oraz charakterystyczny cienki wąsik. Chciał się upodobnić do „austriackiego akwarelisty”, jak obecnie nazywa się Adolfa Hitlera w mediach społecznościowych. Holendra porwały też poglądy zbrodniarza. Jak donosi dziennik „Bild”, Wijkamp regularnie uczestniczy w wydarzeniach publicznych niemieckiej skrajnej prawicy. Był nawet w zarządzie nieistniejącej już neonazistowskiej partii Die Rechte. Miłość do Adolfa Problemy z prawem zaczął mieć za sprawą wywiadu udzielonego 19 lipca 2025 roku w Münster (Nadrenia Północna-Westfalia), kontrowersyjnemu youtuberowi. – Moją miłością do Niemiec jest Adolf Hitler – wyznał Wijkamp, który o architekcie II wojny światowej i zagłady milionów Żydów mówił między innymi „niezrównany cud świata” czy „geniusz”. Prokuratura oskarżyła mężczyznę o podżeganie do nienawiści. Powołano się na artykuł 130 niemieckiego kodeksu karnego, który wskazuje między innymi: „Kto publicznie lub na zgromadzeniu zakłóca spokój publiczny w sposób naruszający godność ofiar, aprobując, gloryfikując lub usprawiedliwiając narodowosocjalistyczny reżim przemocy i samowolnych rządów, podlega karze pozbawienia wolności do trzech lat lub grzywny”. W piątek „holenderski Hitler” nie pojawił się w sądzie. Nie stawił się też jego adwokat. Sędzia zastosował więc procedurę uproszczoną i skazał neonazistę na osiem miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu oraz grzywnę w wysokości 3 tys. euro. Ekstremista ma dwa tygodnie na odwołanie się od wyroku. Czytaj także: Tchórzliwa ucieczka zbrodniarza. Tak Hitler spędził ostatnie godziny