Kontrowersyjny projekt przyjęty. Niemiecki rząd przyjął budzący kontrowersje projekt ustawy o zmianach w Fundacji Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie. Fundacja prowadzi berlińskie Centrum Dokumentacji poświęcone przymusowym migracjom i wysiedleniom. „Politycy chadecji cofają zegar niemieckiej polityki pamięci o trzy dekady – komentuje historyk Feliks Ackermann. Planowana ustawa – zdaniem niektórych historyków – wzmacnia wpływ Ministerstwa Spraw Wewnętrznych oraz niemieckiego Związku Wypędzonych (BdV) na fundację i zagraża porozumieniu z sąsiadami Niemiec, w tym Polską.Projekt „wyraźnie skupia działania fundacji na cierpieniu Niemców i zastępuje historyczne ujęcie ucieczki i wysiedlenia narracją koncentrująca się na własnym narodzie” – ocenił w maju niemiecki Związek Historyków.Na łamach dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung” („FAZ”) projekt ustawy skrytykował historyk Felix Ackermann. „Za planowanym zawężeniem celu fundacji oraz ukierunkowaniem tematycznym stałej ekspozycji i przyszłych wydarzeń organizowanych przez tę instytucję wyłącznie na wysiedlenie etnicznych Niemców kryje się jednak szeroko zakrojony plan, dzięki któremu politycy z chadecji (rządzącej w Niemczech CDU/CSU – red.) chcą cofnąć zegar polityki historycznej o trzy dekady” – ostrzegł Ackermann.„Kulturowy nacjonalizm”Według niego, zamiast skupiać się na historii ziem, na których doszło do wysiedleń – jak przewiduje niemiecka ustawa o wypędzonych – „działalność fundacji ma ograniczyć się do losów etnicznych Niemców”.Za wdrożenie tego zawężenia, zaplanowanego już w umowie koalicyjnej między chadecją a socjaldemokracją SPD, odpowiadają pełnomocnik ds. wysiedleńców Bernd Fabritius (były szef BdV) oraz Christoph de Vries, parlamentarny sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. De Vries poseł CDU do Bundestagu z Hamburga, dał się poznać jako przedstawiciel prawego skrzydła swojej partii w kwestiach polityki migracyjnej.Jak zwrócił uwagę historyk, „kulturowy nacjonalizm ma dziś znów stać się wytyczną polityki historycznej Republiki Federalnej, tak jak za czasów Adenauera”. „Christoph de Vries, Bernd Fabritius i ich sojusznicy zaprzeczają w ten sposób transformacji postrzegania samych Niemców jako społeczeństwa migracyjnego, która w XXI wieku jest już od dawna oczywista” – ocenił.Czytaj również: Neonazistowski symbol przy domu Hitlera. Prowokacja w Google Maps