Spoczywały na „Łączce”. Eksperci Instytutu Pamięci Narodowej zidentyfikowali szczątki ppor. Mieczysława Dziemieszkiewicza pseudonim Rój, legendarnego żołnierza podziemia niepodległościowego. Było to możliwe dzięki badaniom porównawczym DNA. Szczątki „Roja” odnaleziono kilka lat temu na Cmentarzu Powązkowskim, na „Łączce”. Teraz ostatecznie potwierdzono, że należą one do dowódcy jednego z najdłużej walczących z komunistami oddziałów na Mazowszu.Żołnierz NSZ i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego poległ w wieku 26 lat w walce z komunistycznym oddziałem w nocy z 13 na 14 stycznia 1951 roku w Szyszkach w powiecie pułtuskim. Następnie jego zwłoki zostały przewiezione do Warszawy w celu identyfikacji, po czym wrzucono je do bezimiennego dołu śmierci na Powązkach.Pomógł fragment beretu z orzełkiemWstępne zidentyfikowanie szczątków Mieczysława Dziemieszkiewicza było możliwe między innymi dzięki odnalezieniu przy nich fragmentu beretu z orzełkiem, który został porównany ze zdjęciem, na którym żołnierz taki beret miał założony. Szczegóły dotyczące wyników identyfikacji żołnierza wyklętego oraz okoliczności prowadzonych badań zostały przedstawione podczas piątkowej konferencji prasowej w Warszawie. Wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej dr hab. Karol Polejowski podkreślił, że misją Instytutu jest poszukiwanie miejsc pochówków, gdzie zostali zakopani polscy bohaterowie.Zobacz też: „Rozniosło się, że Żydzi dzieci na krew mordują”. 80 lat od pogromu kieleckiegoPodczas konferencji obecni byli także przedstawiciele rodziny. Siostrzenica „Roja” podkreśliła, że dzięki pracy IPN rodzina może pochować swojego bliskiego. Żołnierz podziemia niepodległościowegoMieczysław Dziemieszkiewicz w 1945 roku wstąpił do oddziału NSZ-NZW ppor. Mariana Kraśniewskiego „Burzy”. W 1948 roku został awansowany do stopnia starszego sierżanta. Na polecenie dowódcy kompanii Mariana Koźniewskiego „Waltera” wobec masowych aresztowań dokonywanych przez Urząd Bezpieczeństwa w Ciechanowie, stworzył patrol Pogotowia Akcji Specjalnej NZW, którego został dowódcą.Dowodził wieloma akcjami przeciw komunistom, siłom bezpieczeństwa oraz ich agenturze. Do śmierci Dziemieszkiewicza przyczyniła się jego narzeczona. Bezpieka przetrzymująca jej rodziców szantażem zmusiła ją do wydania „Roja”.