Rozłam w PiS. – Do ostatniej chwili walczyliśmy o jedność obozu Prawa i Sprawiedliwości – przekonywał Mateusz Morawiecki podczas pierwszej konferencji prasowej po rozłamie w partii. Były premier poinformował, że jego środowisko liczy 40 parlamentarzystów oraz trzech europosłów, oskarżył partyjnych „intrygantów” o doprowadzenie do kryzysu i zapowiedział dalszą walkę z rządem Donalda Tuska. Mateusz Morawiecki zapewniał, że jeszcze w piątek rano wysłał do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego list z propozycjami, które miały umożliwić utrzymanie jedności ugrupowania.Jak podkreślał, jego środowisko chciało nadal realizować uzgodnioną kilka miesięcy temu tzw. strategię dwóch płuc, zakładającą docieranie do różnych grup wyborców z wykorzystaniem odmiennego języka i sposobów komunikacji.– Do ostatniej chwili walczyliśmy o jedność obozu Prawa i Sprawiedliwości. Zależało nam, aby realizować strategię dwóch płuc, która została wcześniej przyjęta i uznana za właściwą – mówił były premier.„Nie zgodziliśmy się podpisać lojalki”Morawiecki przekonywał, że przyczyną rozłamu było żądanie podpisania oświadczeń, które określił mianem „lojalek”. Według niego dokumenty uniemożliwiały dalsze funkcjonowanie środowiska w formule uzgodnionej wcześniej z kierownictwem partii.– Nie zgodziliśmy się pogodzić z tym, żeby zmuszano nas do podpisania lojalki, która de facto nie pozwalała działać w tym formacie, na jaki zgodziliśmy się dwa, trzy miesiące temu – stwierdził.Dodał również, że moment postawienia ultimatum zbiegł się z nasileniem działań opozycji wobec rządu Donalda Tuska, wskazując m.in. na sprawę Szpitala Południowego i Dawida Kacprzyka.„Polska prawica nie ma dziś hegemona”Były premier przekazał, że jego środowisko tworzy 40 posłów i senator oraz trzech europosłów, podkreślając, że są to politycy od lat związani z Prawem i Sprawiedliwością.– Są ze mną ludzie, którzy zakładali Prawo i Sprawiedliwość, a niektórzy byli jeszcze wcześniej w Porozumieniu Centrum – mówił.Ocenił jednocześnie, że obecnie prawica w Polsce nie ma jednego dominującego ośrodka.– Polska prawica nie ma hegemona. Ma wiele nurtów. Spory na prawicy są dla mnie sporami w rodzinie. Natomiast ostrze naszego ataku kierujemy w stronę bardzo złego rządu Donalda Tuska – podkreślił.Oskarżenia wobec „intrygantów”Morawiecki nie wskazał nazwisk, ale stwierdził, że za rozbicie jedności odpowiada „całkiem niewielka grupa intrygantów”, specjalizujących się – jak mówił – w „partyjnych gierkach” i „kombinowaniu”.Zapowiedział jednocześnie, że jego środowisko nie zamierza odpowiadać „nienawiścią na nienawiść”, lecz konsekwentnie przedstawiać własną wizję funkcjonowania prawicy.„To strategia, która pozwoli wygrać”Na zakończenie były premier przekonywał, że koncepcja rozwijania szerokiego obozu prawicy była i pozostaje najlepszym sposobem na odzyskanie władzy.– Jestem przekonany, że nasza strategia jest strategią zwycięską. Pozwoli pokonać bardzo zły rząd Donalda Tuska – mówił.Według Morawieckiego prawica musi przygotować nową ofertę dla zmieniającego się społeczeństwa i młodszych wyborców.– Odpowiedzi muszą być odpowiedziami przyszłości, dla młodych ludzi. Chcemy, aby nasz przekaz trafiał bardzo szeroko w ramach republikańskiej, państwowej i patriotycznej prawicy – zakończył.