Miało być zabawnie. Mieli lecieć do Albanii, żeby się zabawić. Ubrani w kamizelki z napisem „SWAT” i czapki „Police”, odgrywali podczas przejścia do samolotu inscenizację konwoju pana młodego ubranego w strój więzienny. Gdy jeden z „kawalerów” rzucił, że w walizce ma bombę, żarty się skończyły. Chodzi o grupę lecącą z Poznania do Tirany. Mężczyźni w czwartek 23 lipca wybierali się na wieczór kawalerski do Albanii.Od ryzykownego żartu do interwencjiMimo uwag personelu o konieczności zachowania porządku oraz stosowania się do poleceń jeden z mężczyzn oświadczył, że posiada w swojej walizce „materiał eksplodujący”. Służby potraktowały sytuację poważnie i podjęły odpowiednie czynności.Po wyjaśnieniu sprawy i uznaniu, że nie ma rzeczywistego zagrożenia, 34-latek za niestosowne żarty został ukarany mandatem oraz dodatkowo decyzją kapitana został skreślony z listy pasażerów lotu.Funkcjonariusze przeprowadzili szczegółową analizę pozostawionego bagażu, który uznano za bezpieczny. Działania nie spowodowały też opóźnień w pracy lotniska. Czytaj również: Szybki koniec „bombowych” wakacji. Żartownisie zatrzymani na lotnisku