U kapitana ślady marihuany. Bilans ofiar katastrofy promu MV Barima, który przewrócił się na Atlantyku u wybrzeży Gujany, wzrósł do 72 – poinformowała w nocy z czwartku na piątek agencja AP. Według wstępnych ustaleń na pokładzie znajdowało się 179 osób, z których 76 udało się uratować. W czwartek wyłowiono kolejne ciała ofiar, a międzynarodowy zespół starał się wydobyć prom, częściowo zanurzony w wodzie – podała AP.Rząd Gujany ocenił, że w wypadku zginąć mogło około 100 osób, co oznaczałoby, że była to najtragiczniejsza w skutkach katastrofa morska w historii tego południowoamerykańskiego kraju.Bilans potwierdzonych ofiar zatonięcia promu wzrósł do 72Zbudowany w 1939 roku MV Barima wypłynął w sobotę ze stolicy Gujany, Georgetown, i kierował się w stronę Port Kaituma. Na Atlantyku, u wybrzeży regionu Esequibo, zaczął nabierać wody i przewrócił się.Nurkowie, między innymi z Brazylii oraz Trynidadu i Tobago, starają się wyciągnąć prom na brzeg. Urzędnicy liczą, że oględziny pomogą ustalić przyczyny wypadku. Policja wszczęła postępowanie karne i zatrzymała jak dotąd trzy osoby. Są wśród nich uratowani po wypadku kapitan promu i inny członek załogi. Według władz testy wykazały w ich organizmach ślady zażywania marihuany.Zatrzymano również urzędnika, który nadzorował załadunek promu. Oficjalnie miało nim płynąć 116 pasażerów i 17 członków załogi, ale śledczy sądzą, że na pokładzie było w rzeczywistości 179 osób. Pojawiły się również podejrzenia, że prom był przeciążony.Czytaj także: Produkcja pocisków do Patriotów w Polsce? Trzeba dogadać się z Ukrainą