Skazany za dwa morderstwa. Mężczyzna, który zamordował przewodniczącą Izby Reprezentantów i jej męża, a także ciężko ranił senatora stanowego i jego żonę, usłyszał wyrok. Nigdy już nie wyjdzie na wolność, choć dzięki przyznaniu się do winy uniknął kary śmierci. Do zbrodni, która wstrząsnęła Stanami Zjednoczonymi, doszło 14 czerwca ubiegłego roku na przedmieściach Minneapolis. Najpierw w nocy 59-letni Vance Boelter przyjechał do domu senatora stanowego Johna Hoffmana z Partii Demokratycznej i postrzelił go oraz jego żonę Yvette. Oboje zostali ciężko ranni.Następnie, ubrany w policyjny mundur, udał się do domu przewodniczącej Izby Reprezentantów Melissy Hortman z Partii Demokratycznej. Około godziny 3:30 nad ranem otworzył mu jej mąż, Mark Hortman. Napastnik twierdził, że jest policjantem przeprowadzającym kontrolę stanu zdrowia. Poprosił go, żeby zawołał żonę.Gdy kobieta zeszła, zaczął strzelać. Zabił mężczyznę, a potem kobietę, która próbowała uciec przed napastnikiem. Przeżyła ich córka, którą pani Hortman miała osłonić. Ciężko raniony został także golden retriever pary i trzeba było go uśpić. Na miejscu doszło do wymiany ognia z policją, lecz mordercy udało się uciec. Został zatrzymany następnego dnia po obławie.Boelter miał listę śmierciZ dokumentów sądowych wynika, że tej nocy Boelter odwiedził również domy dwóch innych polityków. W jednym przypadku nikt nie otworzył drzwi, a w drugim mężczyzna przestraszył się, gdy policjant podjechał do niego, myśląc, że to inny funkcjonariusz.Śledczy ustalili, że miał manifest polityczny oraz listę celów, na których znajdowało się 45 polityków Partii Demokratycznej. Zdaniem prokuratury planował też zamach podczas protestu przeciwników prezydenta Donalda Trumpa. W jego samochodzie – przypominającym radiowóz – znaleziono ulotki z hasłem „No Kings” („Żadnych królów”), czyli hasłem manifestacji Demokratów.Boelter usłyszał dwa zarzuty zabójstwa i cztery zarzuty usiłowania zabójstwa, a także podszywania się pod policjanta i znęcanie się nad zwierzętami. Przyznał się do winy, żeby uniknąć kary śmierci. Wprawdzie w stanie Minnesota nie stosuje się kary śmierci, ale mógł ją otrzymać na podstawie prawa federalnego, co jest wykorzystywane między innymi w procesach o terroryzm.W czwartek 23 lipca zamachowiec usłyszał wyrok. Sąd skazał go na dwa kolejne wyroki dożywocia oraz dodatkowe 480 miesięcy, czyli 40 lat więzienia.– Wszystkim osobom, którym wyrządziłem stratę, ból, cierpienie, zakłopotanie, smutek, wstyd lub samotność, szczerze współczuję – mówił Boelter po ogłoszeniu wyroku.Czytaj także: Zamach w Minnesocie. Przyjęła osiem kul, by ratować córkę