Koszt obsługi to 5,5 mln zł rocznie. Pięć sal dla sędziów, każda dedykowana historycznym wydarzeniom, 30 monitorów dotykowych, dwa kilometry kabli – PZPN zaprezentował mieszczące się w siedzibie federacji Centrum VAR, które już od pierwszej kolejki będzie pomagać arbitrom w piłkarskiej ekstraklasie. – Ten projekt, który zaczęliśmy realizować w 2017 roku, jest wyzwaniem dla PZPN. Od początku przeznaczyliśmy na funkcjonowanie systemu 50 milionów złotych, a samo centrum stacjonarne, które teraz pokazujemy, to kolejne 10 mln zł. Jeżeli dodamy do tego inne koszty, w tym umowy z naszymi partnerami, łącznie wychodzi ok. 70 mln zł – powiedział wiceprezes PZPN ds. organizacyjno-finansowych Adam Kaźmierczak.Centrum VAR PZPN. Koszt rocznej obsługi to 5,5 mln złZaznaczył, że to pokazuje skalę przedsięwzięcia. – Wszystko po to, aby należeć do europejskiej czołówki. Nasi partnerzy przy tym systemie, światowi liderzy technologii, mają doświadczenie z mistrzostw świata czy Ligi Mistrzów. Chcemy podnosić jakość sędziowania w Polsce i przejść na wyższy poziom – dodał.Czytaj także: Debiut Lewandowskiego w MLS. Zagrał od pierwszej minutyJak podkreślono podczas czwartkowej prezentacji, wszystkie koszty są pokryte z budżetu federacji. Roczny wydatek związany z obsługą Centrum VAR wyniesie ok. 5,5 mln zł.Z wozów VAR na 4. piętro siedziby PZPN-uDotychczas sędziowie VAR siedzieli w specjalnych wozach pod stadionami, gdzie rozgrywane były mecze ekstraklasy. Teraz będą pracować na 4. piętrze siedziby PZPN-u przy ul. Bitwy Warszawskiej 1920 Roku w komfortowych warunkach, w klimatyzowanych salach z licznymi monitorami.Każdy z pięciu pokojów – przygotowywany jest szósty – został poświęcony ważnym momentom sędziowskim w historii polskiego futbolu.Od sędziego Jarguza do MarciniakaPierwsza sala to „Cordoba '78” – honorująca Alojzego Jarguza, który na mundialu w Argentynie był pierwszym polskim arbitrem prowadzącym mecz tej rangi imprezy. Następna to „Roma '90”, na pamiątkę osiągnięcia Michała Listkiewicza, który 36 lat temu we Włoszech został pierwszym polskim sędzią (wówczas jako asystent) w finale mistrzostw świata.Kolejne to: „Monaco '99”, gdy Ryszard Wójcik prowadził mecz o Superpuchar Europy, „Lusail '22”, czyli uświetnienie dokonania Szymona Marciniaka – pierwszego Polaka sędziującego jako główny finał MŚ w Katarze, a także „Istanbul '23”, na pamiątkę prowadzenia przez niego finału Ligi Mistrzów.Serwerownia oraz archiwum znajdują się w Łazach, a cała centrala w siedzibie PZPN. W skład wyposażenia technologicznego wchodzi: 12 stacji roboczych VAR, 15 serwerów VAR, podwójne, bezpośrednie trasy światłowodowe do stadionu każdego z 18 klubów ekstraklasy, 30 dotykowych monitorów, 2 km kabli, jeden Media Room i – jako element humorystyczny, ale wyróżniony podczas prezentacji – jeden ekspres do kawy.Od początku program VAR w polskim futbolu był pilotowany przez Łukasza Wachowskiego, obecnie sekretarza generalnego PZPN.– Byliśmy jedną z pierwszych federacji, po holenderskiej, która wdrożyła VAR w najwyższej klasie rozgrywkowej. Im zajęło to trzy lata, my zrobiliśmy to w kilka miesięcy – powiedział Wachowski.W ostatniej kolejce w ruch pójdą wozy VARPięć pokojów w centrali oznacza obsługę VAR w tym samym czasie pięciu meczów. A co z ostatnią kolejką, gdy tradycyjnie o jednej porze odbędzie się dziewięć spotkań?– Wówczas wspomożemy się znaną już z przeszłości metodą, czyli kilkoma wozami VAR – przekazał Wachowski.Tradycyjny VAR, właśnie z wozami, pozostaje w 1. lidze.– Tam również będziemy chcieli wdrożyć, oczywiście rozsądnie kosztowo, centralny VAR. Jednocześnie pracujemy nad projektem VAR w wersji „light” w 2. lidze oraz w rozgrywkach ekstraligi kobiet – podsumował sekretarz generalny PZPN.