Ma być drożej. Ministerstwo Infrastruktury i Komisja Europejska pracują nad zmianami w badaniach technicznych pojazdów. Nowe przepisy mają zwiększyć bezpieczeństwo i ograniczyć fikcyjne przeglądy. Ma być też, niestety, drożej. Diagności mają odczytywać z systemu OBFCM dane o rzeczywistym zużyciu paliwa lub energii oraz emisji CO₂. Dotyczy to aut zarejestrowanych od 2021 roku. Informacje trafią do Centralnej Ewidencji Pojazdów, ale nie będą wpływać na wynik badania.Planowane jest również wykonywanie zdjęć samochodu i licznika przebiegu. Negatywny wynik przeglądu może grozić kierowcom, którzy nie wykonają obowiązkowej akcji serwisowej związanej z bezpieczeństwem.Badania techniczne prawdopodobnie podrożeją, a za spóźnienie może zostać naliczona dodatkowa opłata. Kierowca będzie mógł jednak wykonać przegląd do 30 dni wcześniej bez skracania okresu jego ważności.Czytaj też: Pożar na warszawskim Bródnie. Słychać wybuchyUnia Europejska rozważa też dokładniejsze kontrole elektroniki, instalacji w samochodach elektrycznych, filtrów DPF oraz możliwość wykonania przeglądu w innym kraju UE. Większość propozycji jest jeszcze na etapie prac legislacyjnych.