Wziął się też za bumelantów. Białoruski dyktator Aleksander Łukaszenka wydał rozkaz wysłania oddziałów Sił Operacji Specjalnych na granicę z Ukrainą. Minister obrony Wiktar Chrenin wyjaśnił, że mają pilnować bezpieczeństwa. W środę białoruski dyktator Alaksandr Łukaszenka wysłuchał raportu szefa resortu obrony Wiktara Chrenina. Podzielił się również swoimi refleksjami i wskazówkami. Poinformował, że na jego rozkaz Siły Operacji Specjalnych zostały rozproszone wzdłuż granicy z Ukrainą.Zasugerował również, by ludzie „naruszający dyscyplinę pracy”, także urzędnicy, którzy nie wywiązują się z powierzonych im zadań, byli po krótkim przeszkoleniu wysyłani do jednostek specjalnych stacjonujących w pobliżu granicy z Ukrainą.Minister Chrenin mówił w raporcie między innymi, że szkolenia personelu, są realizowane planowo, z uwzględnieniem analiz i wniosków wyciągniętych na podstawie wyników kompleksowego audytu przeprowadzanego na początku roku. Zlecił go sam dyktator.Wojsko pomaga w zbiorachChrenin mówił także o pomocy udzielanej rolnikom przez wojsko w sezonie zbiorów oraz sytuacji wokół granic. – Monitorując działania sił zbrojnych państw NATO, nie obserwujemy dużej aktywności. W krajach sąsiednich odbywają się minimalne ćwiczenia – tylko jedne – i minimalna liczba lotów. Dlatego uważamy, że (sytuacja wokół Białorusi – przyp. red.) jest stabilna. Nie widzimy żadnych zagrożeń, napięć ani przygotowań do niespodziewanego ataku – oświadczył.Przyznał też, że „nie ma oznak przygotowań do agresywnych działań ze strony sił ukraińskich”. – Pomimo wszelkich medialnych spekulacji, nie potrzebują oni napięcia na naszej granicy – komentował Chrenin. Wyjaśnił, że siły specjalne na granicy z Białorusią „we współpracy ze strażą graniczną zapewniają bezpieczeństwo w strefie przygranicznej”.Odnosząc się do kwestii brania w kamasze nieuczciwych pracowników zaproponował korzystanie z komisarzy wojskowych, którzy mieliby ich brać do wojska. Zaprzeczył też oskarżeniom, jakoby Białoruś rzekomo budowała umocnienia na granicy z Ukrainą. Twierdził, że to „wojna informacyjna prowadzona przeciwko Białorusi”.– Słyszeliśmy to, oczywiście, i uśmiechamy się. Te stwierdzenia o tym, że przygotowujemy jakieś strefy obronne… Doskonale rozumiemy, że robi się to w jednym celu – by wywołać napięcie w naszym społeczeństwie, a także w społeczeństwie ukraińskim, wbić klin i przedstawić nas jako zaciekłych wrogów. To nie ma nic wspólnego z rzeczywistością – przekonywał minister obrony.Wzmożona aktywność białoruskiej armiiUkraiński serwis Militarnyj zwrócił uwagę, że w pobliżu granicy z Ukrainą odnotowano wzmożoną aktywność wojsk białoruskich. Ujawniono, że obejmują one budowę infrastruktury drogowej, składów amunicji i składów paliw.Nie jest to pierwsze tego typu działanie reżimu. W lutym 2024 roku Mińsk wprowadził reżim operacji antyterrorystycznej wzdłuż granicy z Ukrainą i rozmieścił tam jednostki Sił Operacji Specjalnych.W sierpniu tego roku aktywiści z grupy Biełaruśki Hajun informowali o dalszym stacjonowaniu białoruskich sił specjalnych w pobliżu połudiowej granicy. Łączną liczbę żołnierzy szacowano na 400-500 osób. Z kolei w ubiegłym roku dowódca białoruskich Sił Operacji Specjalnych ogłosił utworzenie nowej brygady powietrznodesantowej, która zostanie rozmieszczona wzdłuż granicy z Ukrainą.Czytaj także: Napięta sytuacja na Białorusi. Służby ćwiczą pacyfikację masowych protestów