Przeleciał bardzo nisko nad wyspami Westmana. Po glośnym przelocie Boeinga 757 na bardzo niskim pułapie nad wyspami Westmana pilotów linii Icelandair czekają konsekwencje. Islandzki Zarząd Transportu zamierza zgłosić ich sprawę policji. Chodzi o incydent z kwietnia tego roku, gdy pilot Boeinga postanowił nietypowo pożegnać się z zawodem tuż przed przejściem na emeryturę. Mieszkańcy wyspy myśleli, że samolot się rozbijePodczas ostatniego lotu mężczyzna przeleciał Boeingiem 757 bardzo nisko nad swymi rodzinnymi stronami – wyspami Westmana. Sytuacja była niebezpieczna i została skierowana do prokuratury oraz Islandzkiego Urzędu Transportu. Ten zdecydował, że zgłosi sprawę policji – informuje islandzki nadawca publiczny RÚV. Mieszkańcy wyspy Heimaey byli zszokowani, widząc pasażerską maszynę na wysokości około stu metrów nad ziemią. Przyznali, że hałas był tak głośny, iż wielu myślało, że samolot po prostu się rozbije. Już wcześniej Urząd Transportu zdecydował, że pilot zostanie pozbawiony uprawnień do latania na dwa lata. Dla niego to jednak symboliczna kara, bo i tak szykował się już do przejścia na emeryturę. Bardziej dotkliwe problemy może mieć drugi pilot, któremu odebrano licencję na 12 miesięcy. Zabroniono mu też siadać za sterami do czasu zbadania incydentu. Zobacz także: Pierwszy taki sukces ukraińskich F-16. Przeszli do ofensywy