Pod progiem wojny. Pekin przekracza cienką czerwoną linię, a właściwie linię mediany – wąski odcinek Cieśniny Tajwańskiej. Chiński śmigłowiec po raz pierwszy wtargnął do strefy ograniczonego ruchu. Zdaniem analityków to nowa taktyka Pekinu, mająca wywieranie presji na Tajwan. „To pierwszy raz, kiedy śmigłowiec Armii Ludowo-Wyzwoleńczej przeleciał przez strefę zastrzeżoną na wschód od linii mediany, co oznacza wprowadzenie dwóch nowych wzorców taktycznych ‘szarej strefy’ (poniżej progu wojny – red.) w jednym dniu” – ocenił Chieh Chung z Instytutu Badań nad Obroną Narodową i Bezpieczeństwem, cytowany przez tajwański dziennik. Strefa R9. Chiny celują tam, gdzie miało być spokojnieDo zdarzenia doszło w poniedziałek w węższym odcinku cieśniny, gdzie śmigłowiec wykonał długi lot w tajwańskiej wojskowej strefie zastrzeżonej R9. Resort obrony w Tajpej podał, że w regionie wykryto wówczas cztery chińskie statki powietrzne, pięć okrętów wojennych oraz sześć statków chińskich służb państwowych. Według eksperta przelot ten mógł stanowić element wspólnych ćwiczeń śmigłowców i dronów, przygotowujących chińskie siły do zwiadu, uderzeń i transportu wojsk w scenariuszu potencjalnej inwazji. Linia mediany to nieoficjalna linia demarkacyjna przebiegająca przez środek Cieśniny Tajwańskiej, służąca od dekad jako bufor zapobiegający przypadkowym starciom między siłami Chin i Tajwanu. Z kolei strefa R9 to wyznaczony jednostronnie przez rząd w Tajpej obszar zastrzeżony dla wojska, położony na wschód od mediany blisko wybrzeża północnego Tajwanu. Przeloty w międzynarodowej przestrzeni powietrznej nie łamią prawa międzynarodowego, ale wlecenie w nią bez zgody stanowi złamanie procedur bezpieczeństwa i status quo. Pekin nie wyklucza inwazjiDziałania w szarej strefie stanowią taktykę wywierania presji poprzez ciągłe prowokacje oraz testowanie reakcji obronnych. Mają na celu wycieńczenie sił przeciwnika bez przekraczania progu otwartego konfliktu zbrojnego. Komunistyczne władze w Pekinie uznają demokratycznie rządzony Tajwan za swoją zbuntowaną prowincję i nie wykluczają użycia siły w celu przejęcia nad nim kontroli. Zobacz także: „Genialny” plan Trumpa. Przyjaciel z FIFA ma pilnować pokoju na świecie