Kto może namieszać w lidze? Cieszy, że właścicielami polskich klubów stają się milionerzy – mówi Roman Kosecki w rozmowie z TVP.Info. Sezon 2026/2027 w PKO BP Ekstraklasie może być jednym z najciekawszych w ostatnich latach. Czy Lech Poznań obroni mistrzostwo? Kto będzie głównych faworytem do zajęcia miejsca w TOP3? Kto może namieszać na polskim podwórku i zaskoczyć rywali? Na te i inne pytania odpowiedział były zawodnik Legii. FILIP KOŁODZIEJSKI: – Czy polska liga zaskoczy poziomem sportowym w sezonie 2026/2027?ROMAN KOSECKI: – Ekstraklasa robi duży krok naprzód. Wystarczy przeanalizować, jakie zmiany pojawiają się rok do roku. Mecze polskich drużyn w eliminacjach europejskich pucharów robią wrażenie. Widać coraz wyższy poziom. W tym momencie polskie drużyny się bardziej budują, niż rozrzucają zawodników po zagranicznych klubach. Zakładam, że czeka nas jeden z najciekawszych sezonów w ostatnich latach. Chciałbym obserwować na murawie dużo młodzieży. Sezon jest długi, ale bardzo ważne będzie to, jak faworyci zaprezentują się na początku rozgrywek. W poprzednim roku kilka zespołów z czołówki pogubiło punkty na początku, a potem nie było jak odrobić straty do rywali. Trzeba wejść w pierwsze mecze z odpowiednim rytmem. Fajnie byłoby, gdyby polskie ekipy jeszcze mocniej zaistniały w Europie i mogły grać w Lidze Mistrzów czy Lidze Europy.– Do klubów z Ekstraklasy trafia coraz więcej reprezentantów Polski. Na boisku kibice obejrzą między innymi Bartosza Bereszyńskiego czy Karola Świderskiego. To dobre ruchy transferowe?– Zdecydowanie. Cieszę się, że wielu zawodników wraca do kraju. Niekiedy nie ma co siedzieć za granicą, skoro w Polsce można zarobić dobre pieniądze i pomóc podnosić poziom gry. Trzymam kciuki za to, żeby jak najwięcej reprezentantów pojawiało się w Ekstraklasie. Są też zawodnicy z kadr młodzieżowych. Nabierają pewności na murawie. Zasługują, by występować na najwyższym poziomie w kraju. Dodatkowo w klubach pojawiają się coraz lepsi obcokrajowcy. Nic, tylko się cieszyć. – Polskie kluby wydają coraz więcej.– Cieszy, że właścicielami stają się milionerzy. Grając przed laty w lidze MLS zwracałem uwagę na to, że zespoły przejmują miliarderzy. To ma bardzo duże znaczenie. Wtedy kluby są stabilne. Łatwiej nimi zarządzać. Fajnie, że bogate osoby, widzą sens inwestowania własnych środków w piłkę nożną. Wprawdzie przez lata mówiło się, że w Polsce na futbolu nie da się zarobić, ale trend się zmienia. Trzeba walczyć o grę w europejskich pucharach.– Dla wielu jednym z głównych faworytów do wygrania ligi będzie Lech Poznań. 15 milionów euro przeznaczonych na transfery robi wrażenie...– Nie oszczędzają. Jestem pod wrażeniem gry Lecha w Europie. Właściciele weszli na wyższy poziom. „Lokomotywa” się rozbujała i rozpędziła. Dostała dobrego paliwa. Zarządzający wiedzą, co robić. Pomaga im w tym dobra akademia, duży stadion i kibice. Trener Niels Frederiksen dobrze poukładał zespół. Są wykonywane duże, ale przemyślane ruchy.Czytaj także: Górnik postawił się gigantowi. Dobry mecz w Turcji– Przed startem rozgrywek coraz częściej mówi się o Legii. Czy zespół z Warszawy zażegnał największy kryzys ostatnich lat? – Wierzę w ich odrodzenie. Mają problemy, bo nie grają w pucharach, ale sztab szkoleniowy, na czele z Markiem Papszunem, powinien poradzić sobie z kłopotami. Paradoksalnie w trudnych chwilach buduje się zespół i kolektyw. Legia może zaskoczyć wielu w tym sezonie. Stabilnością i solidną grą. Kluczowe będzie zjednoczenie zawodników w szatni i kibiców. Życzę temu klubowi, żeby pamiętał o akademii i młodzieży, którą tam wychowuje. Mają duży potencjał. Niech promują zdolnych nastolatków. – Zawrze również na mapie Małopolski. Aż trzy zespoły spróbują namieszać w czołówce.– Co tydzień coś się będzie działo w Krakowie. Duży plus dla miasta. Duży sukces Małopolski. Ciekawa będzie bezpośrednia rywalizacja Wisły, Cracovii i Wieczystej. Biznesmeni wzięli się za sport. To pokazuje, że inwestycje się opłacają. Co prawda, Wisła i Cracovia mają bogatszą historię, ale może pogodzi ich Wieczysta i zaskoczy kibiców. – Które zespoły będą faworytem do wygrania ligi, a kto może zaskoczyć?– Kibicuję Legii, choć będzie im trudno. Faworytem są Lech i wzmocniony Widzew. Zaskoczyć może Górnik Zabrze. Na pewno nie odpuści Motor Lublin. Dodatkowo jest Zagłębie Lubin. Czarnym koniem sezonu może okazać się Wisła Kraków. Wieczysta też postraszy rywali. Nie będziemy się nudzić. To dobrze wróży dla kibiców. Oby trybuny były pełne na każdym spotkaniu.– Na koniec nieco żartobliwie, ale może w przyszłości doczekam się „Last Dance” Roberta Lewandowskiego na polskich boiskach?– Zakładam, że o to będzie bardzo trudno. Natomiast może zainwestuje w któryś z klubów. I w takim stylu zaistnieje w Polsce. Na tę chwilę musi się skupić na grze w USA. Dobrze byłoby zdobyć drugą gwiazdkę (mistrzostwo kraju – przyp. red.) na koszulce Chicago Fire. Pierwszą wywalczyliśmy między innymi ja, Piotr Nowak i Jerzy Podbrożny. Miejsca na trykocie jest jeszcze dużo. Gdy to zrobi, nich następnie myśli o przyszłości i kolejnych ruchach.Czytaj także: Kanonada Kolejorza i cudowny gol. Lech mocno zaczął drogę do Ligi Mistrzów