Nikła porażka i nadzieje w rewanżu. Dobre wrażenie zostawił po sobie Górnik Zabrze po pierwszym meczu w Stambule z Fenerbahce. Turcy byli zdecydowanymi faworytami i choć wygrali – to tylko 1:0. To sprawia, że kwestia awansu do III rundy eliminacji Ligi Mistrzów pozostaje otwarta. Rewanż w Zabrzu za tydzień. Górnik do Turcji jechał jak na ścięcie. Nie ma się, czemu dziwić. Fenerbahce Stambuł to zespół naszpikowany lekko przykurzonymi gwiazdami światowej piłki. Wtorkowy mecz na środku obrony rozpoczęli Milan Skriniar i Natan Ake, a po prawej stronie grał Nelson Semedo, mający za sobą występy w FC Barcelonie.Eliminacje Ligi Mistrzów: Fenerbahce – GórnikA to nie wszystko, bo w środku pola grał Fred, za którego Manchester United w 2018 roku zapłacił niemal 60 mln euro Szachtarowi Donieck, a po przerwie na boisku pojawili się Marco Asensio, mający za sobą występy w Realu Madryt czy debiutujący Mason Greenwood. Wicemistrzowie Polski nie przestraszyli się gwiazd i przez długi czas skutecznie rozbijali tureckie ataki. Do tego w 15. minucie mogli objąć prowadzenie po fantastycznym strzale Erika Janży. Uderzenie obrońcy w efektowny sposób odbił bramkarz. Fenerbahce długo nie mogło stworzyć sobie klarownej okazji pod bramką Górnika. Turcy prowadzenie objęli w 37. minucie po sprytnym strzale Taliski. Po zmianie stron dominacja gospodarzy była już wyraźniejsza. Świetnie dysponowany był Schulze, który w kapitalnym stylu dwukrotnie w odstępie kilkudziesięciu sekund bronił uderzenie Taliski. Do tego niemieckiemu bramkarzowi Górnika pomagało szczęście. Tam było po potężnym uderzeniu z dystansu Bartuga Elmaza.