Czas podsumowań. Rekordowa liczba kibiców, ogromne ceny, polityczne kontrowersje i niespodziewane sukcesy debiutantów – czas podsumować największy mundial w historii. Turniej rozgrywany w Stanach Zjednoczonych, Meksyku i Kanadzie miał być „najbardziej inkluzywnym” w dziejach, ale po jego zakończeniu równie dużo mówi się o ingerencji Donalda Trumpa, problemach wizowych i łamaniu praw człowieka, co o wydarzeniach na boisku. Po 104 rozegranych meczach mistrzem świata została Hiszpania. Zespół z Półwyspu Iberyjskiego zasłużenie sięgnął po drugi tytuł w historii, a jednocześnie został pierwszym krajem, którego męska i kobieca reprezentacja są aktualnymi mistrzami świata.Prezydent FIFA Gianni Infantino nazwał turniej „największym wydarzeniem sportowym, społecznym i kulturalnym w historii ludzkości”. Donald Trump mówił z kolei o jednej z najlepszych imprez sportowych wszech czasów. Nie wszystkie wspomnienia z mundialu będą jednak tak pozytywne.Rekordowa frekwencja, ale...Przed rozpoczęciem turnieju obawiano się pustych stadionów, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, gdzie piłka nożna nie ma takiej pozycji jak futbol amerykański, koszykówka czy baseball. Według danych FIFA mecze obejrzało jednak łącznie 6 810 966 widzów – najwięcej w historii mistrzostw świata.Na rekord wpłynęło przede wszystkim rozszerzenie mundialu. Zamiast 64 spotkań rozegrano ich aż 104. Średnia frekwencja wyniosła około 65 tys. osób, a FIFA przekonywała, że zajętych zostało 99,7 proc. wszystkich dostępnych miejsc.Telewizyjne obrazki nie zawsze potwierdzały te dane. Szczególnie podczas fazy grupowej na wielu stadionach można było zauważyć liczne puste krzesełka.Mundial podzielony na cztery częściJedną z najbardziej dyskutowanych nowości były obowiązkowe przerwy na nawodnienie. Większość trenerów zaakceptowała dodatkowe pauzy, które pozwalały nie tylko uzupełnić płyny, lecz także przekazywać zawodnikom wskazówki taktyczne.Otwarcie sprzeciwiał się im Marcelo Bielsa. Były już selekcjoner Urugwaju przekonywał, że w ten sposób piłkarski mecz zaczął przypominać spotkanie podzielone na cztery kwarty.– Granie czterech połów zamiast dwóch zmienia ukształtowany kulturowo sposób postrzegania futbolu. Te przerwy niczego nie dodają do gry, za to wiele jej odbierają – ocenił Argentyńczyk.Krytycy obawiają się, że rozwiązanie wprowadzone oficjalnie ze względu na wysokie temperatury może pozostać w futbolu na dłużej i z czasem stać się kolejną przestrzenią reklamową.Debiutanci bez kompleksówTurniej przyniósł także kilka niespodziewanych rezultatów. Jedną z największych rewelacji był debiutujący na mundialu zespół Republiki Zielonego Przylądka. Reprezentacja niewielkiego afrykańskiego państwa zremisowała bezbramkowo z późniejszym mistrzem świata, Hiszpanią, a w 1/16 finału dopiero po dogrywce przegrała z broniącą tytułu Argentyną.Demokratyczna Republika Konga zremisowała 1:1 z Portugalią Cristiano Ronaldo, natomiast Paragwaj wyeliminował Niemców już w pierwszej rundzie fazy pucharowej.Historię napisało również Curaçao – najmniejszy uczestnik turnieju. Reprezentacja karaibskiej wyspy zdobyła swoją pierwszą mundialową bramkę w meczu z Niemcami, a przeciwko Ekwadorowi wywalczyła pierwszy punkt.Piwo za ponad 20 dolarówMundial okazał się niezwykle kosztowny dla kibiców. Wysokie były ceny biletów, noclegów, lotów i parkingów, ale szczególne emocje wywoływały kwoty żądane na stadionach.W Stanach Zjednoczonych za piwo trzeba było zapłacić ponad 20 dolarów, czyli około 17,5 euro. Porcja frytek kosztowała nawet 17 euro, a butelka wody około 7 euro.Podobnie było w Meksyku. Na Estadio Azteca piwo kosztowało równowartość około 15,5 euro – niemal tyle, ile wynosi minimalna dzienna płaca w tym kraju.Dla większości kibiców nieosiągalne były również bilety na finał. Turniej bił rekordy przychodów, ale jednocześnie coraz mocniej oddalał się finansowo od przeciętnego fana.Donald Trump i najgłośniejsza ingerencja turniejuPrzed mundialem obawiano się, że Donald Trump wykorzysta imprezę do realizacji własnych celów politycznych. Prezydent Stanów Zjednoczonych wielokrotnie przedstawiał turniej jako swój prestiżowy projekt.Przez większość mistrzostw pozostawał jednak w tle i pojawił się na stadionie dopiero podczas finału. Mimo to był bohaterem jednego z największych skandali imprezy.Po czerwonej kartce dla amerykańskiego napastnika Folarina Baloguna Trump miał skutecznie przekonać Infantino, by FIFA ponownie rozpatrzyła automatyczne zawieszenie zawodnika na kolejny mecz. Balogun został dopuszczony do występu w 1/8 finału przeciwko Belgii, choć nie uchronił gospodarzy przed porażką 1:4.– Obecny prezydent FIFA ugiął się przed Donaldem Trumpem – ocenił były szef światowej federacji Sepp Blatter.Sprawa raczej nie zagrozi pozycji Infantino, który w marcu 2027 roku może ubiegać się o kolejną kadencję.Tragiczne wydarzenia w MeksykuPrzed rozpoczęciem turnieju poważne obawy budziły wojna na Bliskim Wschodzie oraz napięcia społeczne i problemy z bezpieczeństwem w Meksyku.W Stanach Zjednoczonych i Kanadzie spotkania odbywały się bez większych zakłóceń. Znacznie więcej incydentów odnotowano w Meksyku. W Guadalajarze kibice wtargnęli do przepełnionej strefy kibica. Po jednym ze zwycięstw reprezentacji samochód wjechał w tłum, a podczas uroczystości w mieście Meksyk zginęło kilka osób.Problemy dotyczyły także osób, które próbowały dostać się do USA. Somalijski sędzia Omar Artan nie został wpuszczony do kraju mimo posiadania ważnej wizy. Amerykańskie służby twierdziły, że może mieć związki z organizacją terrorystyczną w Somalii. Arbiter ma mimo wszystko otrzymać wynagrodzenie za udział w turnieju.„Najbardziej inkluzywny mundial” tylko w hasłach?Bardzo krytyczne oceny wystawiły FIFA organizacje broniące praw człowieka. Ich zdaniem mistrzostwa odbywały się w czasie brutalnego zaostrzenia amerykańskiej polityki migracyjnej, a federacja nie przestrzegała własnych standardów.– Ten mundial rozgrywano na tle represyjnej kampanii imigracyjnej rządu Stanów Zjednoczonych – mówiła Minky Worden z Human Rights Watch.Daniel Norona z Amnesty International USA zwrócił uwagę, że FIFA obiecywała bezpieczeństwo wszystkim uczestnikom, podczas gdy liczba zatrzymań dokonywanych przez amerykańską agencję imigracyjną ICE miała się podwoić.Krytykowano również nieprzejrzyste zasady przyznawania wiz. Według organizacji Football Supporters Europe wielu posiadaczy biletów z Afryki i Azji nie otrzymało zgody na wjazd do Stanów Zjednoczonych.Podważało to zapewnienia FIFA, że mundial był najbardziej otwartym i inkluzywnym turniejem w historii.Następny mundial jeszcze większy?Choć mundial po raz pierwszy rozegrano z udziałem 48 zespołów, Gianni Infantino już rozważa kolejne powiększenie turnieju. W 2030 roku na mistrzostwach mogłyby wystąpić aż 64 drużyny.Liczba spotkań wzrosłaby wówczas ze 104 do 128.– To z pewnością temat, który zostanie przeanalizowany po tym mundialu i przedyskutowany w komisjach – zapowiedział Infantino.Pomysł budzi ogromne kontrowersje, ale może cieszyć się poparciem wielu narodowych federacji. Więcej uczestników i meczów oznacza bowiem większe przychody, którymi FIFA może dzielić się z członkami.Jeżeli Infantino zostanie wybrany na kolejną kadencję, pozostanie prezydentem światowej federacji do 2031 roku. Będzie więc nadzorował także mundial w 2030 roku, rozgrywany na trzech kontynentach. Pierwsze mecze mają się odbyć w Urugwaju, Paragwaju i Argentynie, zanim turniej przeniesie się do Hiszpanii, Portugalii i Maroka.