Ostatnie przemówienie w roli szefa rządu. To jego ostatni dzień na fotelu premiera Wielkiej Brytanii. Keir Starmer wygłosił pożegnalne przemówienie, w którym przekonywał, że po dwóch latach jego rządów Wielka Brytania jest silniejsza i sprawiedliwsza. Następcą Starmera zostanie Andy Burnham. – Odchodzę z uśmiechem, dumny ze wszystkiego, co osiągnęliśmy – stwierdził ustępujący premier. Przekonywał, że za jego kadencji poprawił się stan gospodarki i usług publicznych oraz że udało się zmniejszyć imigrację i poprawić międzynarodową reputację kraju. Dodał, że służenie krajowi i Brytyjczykom było „największym przywilejem jego życia”.Starmer był szóstym szefem rządu od czasu referendum brexitowego w 2016 roku i siódmym laburzystowskim premierem w historii. Po przemówieniu polityk odjechał do Pałacu Buckingham, by poinformować króla Karola III o odejściu ze stanowiska. Keir Starmer utrzymał się na nim niewiele ponad dwa lata. Zapewnił, że w pełni popiera swego następcę. Keir Starmer w ostatniej przemowie: Wielka Brytania jest silniejsza i sprawiedliwsza Stanowisko premiera obejmie teraz Andy Burnham, nowy lider Partii Pracy. Według tradycji monarcha pyta formalnie, czy polityk dysponuje większością parlamentarną pozwalającą na utworzenie rządu. Po rozmowie z królem Burnham opuści budynek jako 59. premier Zjednoczonego Królestwa.Kolejny krok to przyjazd na Downing Street i pierwsza przemowa Burnhama w roli premiera. Potem stopniowo ujawniony zostanie skład rządu. Przez cały dzień premier mianować będzie ministrów. Odchodzący premier mierzył się z niezadowoleniem w partii i słabymi wynikami w sondażachStarmer został premierem 5 lipca 2024 roku jako pierwszy polityk lewicy od 2010 roku. Odejście ze stanowiska – w wyniku słabych wyników sondażowych i niezadowolenia swojej partii – zapowiedział 22 czerwca.Trzy dni wcześniej Burnham wywalczył mandat do Izby Gmin w wyborach uzupełniających w Makerfield. To otworzyło mu drogę do ubiegania się o stanowisko szefa Partii Pracy, które w piątek uzyskał jako jedyny kandydat.Czytaj także: Liczyli na azyl, grożą im represje. Trudna sytuacja rosyjskich dezerterów