Skandal w rządzie. Pełniący obowiązki ministra ds. muzułmańskich Singapuru Muhammad Faishal Ibrahim podał się w poniedziałek do dymisji – przekazał portal Channel News Asia (CNA). Powodem były jego „niestosowne relacje” z kobietą, które – jak ocenił premier Lawrence Wong – „nie spełniły wysokich standardów” wymaganych od członków rządu Singapuru. „Chociaż nie było między nami fizycznego związku (...), z mojej strony nastąpił błąd w ocenie sposobu, w jaki prowadziłem te interakcje, i w niewyznaczeniu jaśniejszych granic na wcześniejszym etapie” – napisał Faishal Ibrahim w opublikowanym liście rezygnacyjnym. Polityk odchodzi z rządu, parlamentu oraz rządzącej Partii Akcji Ludowej.Singapur: Minister ds. muzułmańskich rezygnuje z powodu „niestosownych relacji” z kobietąKontrowersje wokół polityka wyszły na jaw około miesiąca temu, gdy kobieta wysłała e-mail do kancelarii szefa rządu, opisując swoje interakcje z ministrem. Premier nakazał natychmiastowe zbadanie sprawy i przeprowadzenie osobnych rozmów z obiema stronami, w trakcie których ustalono, że ich kontakty sprowadzały się do wiadomości online oraz spotkań w kuluarach. Gdy w toku wyjaśnień minister i kobieta wysunęli wobec siebie wzajemnie zarzuty o nękanie, materiał przekazano policji.Dalsze śledztwo prowadzone pod nadzorem prokuratury wykluczyło popełnienie przestępstwa. Mimo braku zarzutów karnych uznano jednak, że polityk naruszył zasady etyczne, co – jak zauważa agencja Reutera – wpisuje się w specyfikę kulturowo-polityczną Singapuru. Rządząca partia opiera bowiem swoją legitymizację na absolutnej czystości wizerunkowej, określanej mianem „bielszej niż biel”.Sprawa stanowi sprawdzian dla premiera Wonga, który jest u władzy od 2024 r. i deklaruje utrzymanie bezkompromisowej dyscypliny w swoim obozie. Choć natychmiastowa rezygnacja polityka ma potwierdzać wierność zasadzie zerowej tolerancji, jest to zarazem kolejny cios wizerunkowy dla rządzącej partii w ostatnich latach – po wyroku skazującym byłego ministra transportu S. Iswarana za korupcję oraz po dymisjach parlamentarzystów z powodu romansów.Czytaj także: Liczyli na azyl, grożą im represje. Trudna sytuacja rosyjskich dezerterów