Marek Borowski w „Gościu poranka”. Oczywiście w PiS są podziały. Ktoś przekonał Kaczyńskiego, albo on sam uznał, że trzeba odbić wyborców Grzegorzowi Braunowi, i w związku z tym zaczął mówić jego językiem. A kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek to już w ogóle jest zastępcą Brauna – powiedział w „Gościu poranka” w TVP Info były marszałek Sejmu, senator Koalicji Obywatelskiej Marek Borowski. Prezydent Karol Nawrocki nie wycofuje się z pomysłu przeprowadzenia referendum w sprawie paktu klimatycznego i systemu ETS. Jak zapowiedzieli jego współpracownicy, wniosek w tej sprawie ponownie trafi do Senatu. Poprzedni został przez izbę odrzucony. O motywy powrotu do tej inicjatywy prowadzący „Gościa poranka” Mariusz Piekarski zapytał senatora Koalicji Obywatelskiej Marka Borowskiego.– Odnoszę wrażenie, że referendum jest dla prezydenta Nawrockiego taką zabawką polityczną. To znaczy, może to robić i w związku z tym zgłasza taki pomysł, prezentując się jako człowiek, który pyta obywateli. A to zawsze dobrze brzmi, jeżeli polityk pyta obywateli. Tylko problem polega na tym, że referendum nie jest od tego. Efektem referendum powinna być albo jakaś ustawa – gdy po pozytywnej odpowiedzi Sejm jest zobowiązany przygotować i uchwalić odpowiednie prawo – albo zaniechanie określonych działań, jeśli wynik jest negatywny – powiedział Borowski. – Tymczasem w tym przypadku mamy do czynienia z paktem, z porozumieniem zawartym na szczeblu europejskim, a nie polskim. Po drugie, zostało ono podpisane przez premiera Mateusza Morawieckiego i rząd Prawa i Sprawiedliwości. Polska nie może się po prostu z niego wycofać – dodał.– Komisja Europejska proponuje obecnie zmiany, między innymi pod wpływem silnej presji ze strony Polski. Przed nami jednak jeszcze negocjacje, bo na razie jest to jedynie propozycja. To właśnie tą drogą należy iść – budować większość i pozyskiwać kolejne państwa, które poprą nasze stanowisko. Prezydent Nawrocki wcześniej zapowiadał, że pomoże w budowaniu większości sprzeciwiającej się umowie Mercosur. Pojechał w tej sprawie do Włoch, ale oczywiście niczego nie uzyskał – podkreślił Borowski.„Polityczna gra za 300 milionów złotych”– Zastanawiam się, czy prezydent Nawrocki chce wyprowadzić Polskę z Unii Europejskiej. Jeżeli Polska miałaby się nie stosować do porozumień, które podpisała, i chciałaby się z nich wycofać, to oznaczałoby wycofywanie się z Unii Europejskiej. Gdyby dopuścić do takiej sytuacji, każdy kraj mógłby podpisać dowolne porozumienie, a następnie powiedzieć: „mnie to nie obowiązuje”. Przecież to jest bez sensu. To polityczna gra za 300 milionów złotych (szacowany koszt organizacji referendum – red.). Może gdyby pan prezydent ze środków swojego budżetu chciał sfinansować to referendum, to można by się nad tym zastanowić – powiedział senator Koalicji Obywatelskiej.Borowski został również zapytany, czy jego zdaniem tym razem Senat wyrazi zgodę na przeprowadzenie referendum.– Wątpię. Nie bardzo widzę temat, pytanie ani cokolwiek, co mogłoby być przedmiotem referendum. Ja zaproponowałbym panu prezydentowi, skoro tak bardzo chce słuchać obywateli, żeby zapytał o związki partnerskie. Tutaj większość obywateli jest za, a prezydent wetuje ustawę, która po prostu pomaga ludziom żyć – dodał Borowski.„Czarnek – zastępca Brauna”Do czwartku (23 lipca) politycy Prawa i Sprawiedliwości muszą wycofać się z działalności w wewnątrzpartyjnych stowarzyszeniach politycznych. Jak dotąd nie chcą się na to zgodzić osoby zaangażowane w inicjatywę Rozwój Plus, za którą stoi Mateusz Morawiecki. Jeśli nie zmienią stanowiska, grozi im usunięcie z partii.– Nie sądzę, żeby to była ustawka, jak niektórzy mówią. To jest na serio. Natomiast nie sądzę, żeby doprowadziło to do rozbicia PiS. Zdziwię się, jeżeli tak się stanie. W gruncie rzeczy Mateusz Morawiecki walczy o to, żeby na listach wyborczych w przyszłym roku jego ludzie zajęli odpowiednie, lukratywne miejsca, a później rozdawali karty w przyszłym Sejmie. W związku z tym Morawiecki oczekuje od Jarosława Kaczyńskiego deklaracji w tej sprawie. Kaczyński nie chce jej złożyć, ponieważ druga strona również liczy na te same miejsca. I trwa przeciąganie liny. Z jednej strony są twarde deklaracje Kaczyńskiego, że termin upływa w czwartek, z drugiej słyszymy, że może nie będzie usunięcia, tylko zawieszenie albo inna forma działalności tego stowarzyszenia – powiedział Borowski. – Oczywiście tam są podziały. Ktoś przekonał Kaczyńskiego, albo on sam uznał, że trzeba odbić wyborców Grzegorzowi Braunowi, i w związku z tym zaczął mówić jego językiem. A kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek to już w ogóle jest zastępcą Brauna. Okazuje się jednak, że to PiS-owi nie pomaga. Jest stara prawda, że wyborca głosuje na oryginał, a nie na imitację. Morawieckiego od Brauna sporo dzieli. Był premierem, wie, że Polska jest w Unii Europejskiej. Tak daleko posuwać się nie chce – dodał gość TVP Info.Czytaj także: Ultimatum w PiS. Nawrocki wetuje ustawę o statusie osoby najbliższej