Obóz na celowniku. Chiny i Rosja zacieśniają współpracę z Koreą Północną. Kolejnym przykładem jest wysłanie młodzieży z tych krajów do obozu Songdowon. Ujawniono, że Moskwa wysłała tam wcześniej dzieci wywiezione siłą z Ukrainy. Agencja Yonhap zwrócił uwagę, że więzi na linii Moskwa-Pekin-Pjongjang są zacieśniane od czasu 80. rocznicy Dnia Zwycięstwa Chin, kiedy to przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un i dyktator Rosji Władimir Putin stali obok prezydenta Chin Xi Jinpinga na paradzie wojskowej w Pekinie we wrześniu ubiegłego roku.Impreza propagandowa miała sugerować zwycięstwo Chin w II wojnie światowej, choć to Stany Zjednoczone zmusiły Japonię okupującą ten kraj do kapitulacji po zrzuceniu dwóch bomb atomowych. Dodatkowo władzy nie sprawowali wówczas komuniści, tylko Czang Kaj-szek i jego nacjonalistyczny Kuomintang. Chińska Republika Ludowa powstała dopiero cztery lata później.Supermocarstwowa postawa Pekinu sprawia jednak, że historia jest traktowana wybiórczo i ma na celu wzmocnienie obecnego kursu. Ten zakłada zbliżenie między innymi z dyktaturami w Rosji i Korei Północnej. Stąd inicjatywy jak wspólne obozy dziecięce. W niedzielę odbyła się ceremonia otwarcia kolejnego takiego przedsięwzięcia.„Międzynarodowy obóz dziecięcy”„Grupy uczniów z KRLD, Rosji i Chin biorą udział w obozie w Międzynarodowym Obozie Dziecięcym Songdowon” – poinformowała Koreańska Centralna Agencja Informacyjna (KCNA), tuba propagandowa reżimu Kim Dzong Una, używając oficjalnej nazwy Korei Północnej, Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej.W artykule nie podano szczegółów dotyczących tego wydarzenia, ale wiadomo, że obóz służy celom propagandowym Korei Północnej. Według doniesień KCNA, Chiny najwyraźniej nie brały udziału w edycjach z 2023 i 2024 roku.Obóz, założony w 1960 roku w nadmorskim mieście Wonsan w prowincji Kangwon na wschodzie kraju, od dawna stanowi narzędzie służące indoktrynacji młodych ludzi i wpajaniu im bezwzględnej lojalności wobec reżimu. Skrywa też jeszcze jeden mroczny sekret.Deportacje i wynarodowianieWielka Brytania dodała w maju obóz do swojej listy sankcji, powołując się na doniesienia dotyczące deportacji i wynarodowiania porywanych ukraińskich dzieci. Kijów ustalił, że co najmniej dwoje ukraińskich dzieci, które jak się przypuszcza, zostały porwane przez wojska rosyjskie, były przymusowo przeniesione do obozu. Kateryna Raszewska, ekspertka prawna z Regionalnego Centrum Praw Człowieka Ukrainy, poinformowała w grudniu ubiegłego roku podkomisję Kongresu USA, że wywiezione do Songdowon dzieci to 12-letni Misza z okupowanego obwodu donieckiego i 16-letnia Liza z okupowanego Symferopola na Krymie.– Tam dzieci uczyły się, jak „niszczyć japońskich militarystów” i miały okazję poznać koreańskich weteranów, którzy w 1968 roku zaatakowali amerykański okręt wojenny Pueblo, zabijając i raniąc dziewięciu amerykańskich żołnierzy” – mówiła Raszewska.Zbrodnia ludobójstwaPrzymusowe przesiedlenie dzieci w celu zniszczenia, całkowicie lub częściowo, narodowej, etnicznej, rasowej lub religijnej grupy, jest uznawane za zbrodnię ludobójstwa zgodnie z punktem (e) artykułu 2. Konwencji ONZ w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa z 1948 roku.Za zbrodnie w związku z tą praktyką ścigani przez Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze są Putin i rosyjska komisarz do spraw dzieci Maria Lwowa-Biełowa. Urzędniczka chwaliła się, że Rosja „przyjęła” 700 tysięcy ukraińskich dzieci w okresie od lutego 2022 do lipca 2023 roku. Wiele trafiło na Białoruś, pojawiły się doniesienia o „adopcjach” przez rosyjskie rodziny.Sama Lwowa-Biełowa pyszniła się już w październiku 2022 roku, że „adoptowała dziecko”, które zostało wywiezione z okupowane przez Rosjan Mariupola. Po kilku miesiącach kręciła nosem, że krnąbrny chłopiec miał trudności z aklimatyzacją w nowym otoczeniu i wyrażał sprzeciw wobec narzuconej sytuacji.Czytaj także: Sukces ukraińskich hakerów. Mają dowód, że Rosjanie porywają dzieci