Ojciec chłopca doznał wielu złamań. 11-latek z Rosji zginął podczas wspinaczki na Elbrus. Kiedy chłopiec i jego ojciec schodzili z najwyższego szczytu w kraju, zerwała się ich lina asekuracyjna. Dziecko i jego ojciec chcieli zdobyć szczyt o wysokości 5642 m n.p.m. Udało im się tego dokonać, ale już podczas powrotu obaj runęli w dół ze wschodniego zbocza góry. 11-latek zginął na miejscu, a mężczyzna doznał licznych złamań, między innymi żeber i kolan. Zdołał jednak wezwać pomoc.Wstępne doniesienia wskazują, że przyczyną tragedii było zerwanie się liny asekuracyjnej, z której korzystali alpiniści. Tragedia podczas wspinaczki na Elbrus. Zginęło dziecko, ojciec przeżył, ale ma liczne złamaniaWedług świadków wspinacze ostrzegali mężczyznę, że trasa jest zbyt niebezpieczna, jednak on kontynuował wyprawę. Lokalne media podały, że alpiniści to 40-letni Roman i jego 11-letni syn Platon. Już w ubiegłym roku próbowali oni wspinać się na Elbrus. Wtedy jednak nie dotarli na szczyt, bo dziecko źle się poczuło.Czytaj także: Tragiczny finał wakacji. Dziewczynka zginęła w hotelowym basenie