„Rozmowy (nie)wygodne”. O monodramie „Na pierwszy rzut oka”, byciu córką sławnych rodziców i matką młodego mężczyzny w niełatwych czasach, Maria Seweryn rozmawiała z Mariuszem Szczygłem w programie „Rozmowy (nie)wygodne”.Maria Seweryn została zapytana, czy pozycja i sława rodziców – Krystyny Jandy i Andrzeja Seweryna – była dla niej posagiem czy kulą u nogi. – Domyśla się pan, że i to i to – odparła.„Postrzegają mnie jako córkę Jandy i Seweryna”Jak wyjaśniła, przez to, że nie jest osobą telewizyjną, gra w teatrze, a nie w serialach, wielu ludzi w Polsce nie wie, jak wygląda. – Postrzegają mnie w świadomości jako córkę Jandy i Seweryna. Kiedy zdarzy im się mnie zobaczyć, to myślą „już jestem taka stara…”. Ciągle im się wydaje, że córka Jandy i Seweryna musi mieć takie… dwadzieścia lat. I to jest bardzo zabawne – wyznała.Maria Seweryn podkreśliła, że jest niezwykle wdzięczna rodzicom za to, że przekazali jej tyle wiedzy, jeśli chodzi o sprawy zawodowe.Aktorka została też zapytana o swoje relacje z ojczymem, operatorem filmowym Edwardem Kłosińskim. – To był jeden z tych mężczyzn, którym nie bałam się zadać pytania. Wiedziałam, że mogę mu powiedzieć wszystko, mogę mu zadać każde pytanie. Wiedziałam, że on ma tę wielką wiedzę, że mi na każde pytanie odpowie – wskazała artystka. Czytaj też: „Świat stał się nieprzewidywalny, przeraża mnie to”