Upały nie opłacają się ani pracownikom, ani firmom. Po przekroczeniu progu ok. 30 stopni Celsjusza każdy dodatkowy stopień temperatury może obniżać produktywność pracy o około 3 proc. średniej wartości dodanej na godzinę. W tym samym czasie rośnie zużycie energii – o ok. 1,2 proc. – wyliczyli specjaliści. Z raportu Allianz Trade wynika, że produktywność obniża się natychmiast, natomiast płace dostosowują się do nowych warunków z opóźnieniem.„Krótkoterminowo skutki upałów obciążają więc przede wszystkim marże przedsiębiorstw, a dopiero później przekładają się na dochody gospodarstw domowych i konsumpcję” – uważają eksperci firmy.Ich zdaniem najsilniej skutki takich temperatur odczuwają sektory zależne od pracy fizycznej, logistyki i warunków pogodowych. Dotyczy to przede wszystkim budownictwa, transportu, logistyki, przemysłu i rolnictwa. W tych branżach wysokie temperatury częściej prowadzą do spadku wydajności, opóźnień realizacji zleceń i wzrostu kosztów operacyjnych.Największym kosztem upałów mogą być spadające inwestycje przedsiębiorstw„Najbardziej zaskakującym wnioskiem raportu jest fakt, że skutki upałów mocniej uderzają w inwestycje niż w konsumpcję. W analizowanych scenariuszach inwestycje przedsiębiorstw spadają wielokrotnie mocniej niż wydatki konsumentów. We Francji skumulowany spadek inwestycji może sięgać 14,7 proc., we Włoszech 12,8 proc., a w Portugalii 6 proc. Oznacza to, że największym kosztem upałów nie jest bieżąca utrata produkcji, ale ograniczenie przyszłych możliwości rozwoju gospodarki” – przekazali eksperci.Według nich najbardziej narażone gospodarki mogą stracić w latach 2026–2030 między 5 a 7 proc. PKB względem scenariusza bazowego. W ujęciu wartościowym odpowiadałoby to m.in. około 240 mld dol. dla Francji, 147 mld dol. dla Włoch i 131 mld dol. dla Niemiec.Europa wciąż słabo przygotowana na fale upałów i ich gospodarcze skutkiAutorzy raportu zwrócili jednocześnie uwagę, że jedną z przyczyn wysokiej podatności Europy na skutki upałów jest stosunkowo słabo rozwinięta infrastruktura chłodząca. Klimatyzacja jest w średnio około 19 proc. budynków w Europie, a w Stanach Zjednoczonych to około 90 proc. „Oznacza to, że część obecnych strat gospodarczych wynika nie tylko z samego wzrostu temperatur, ale również z niedostatecznego przygotowania infrastruktury do nowych warunków klimatycznych” – dodali.Scenariusz oparto na pięciu najgorętszych sezonach w latach 2014–2024Aby oszacować konsekwencje makroekonomiczne upałów, eksperci stworzyli scenariusz stresowy, w którym pięć najgorętszych lat odnotowanych w każdym kraju w latach 2014–2024 przełożono, w porządku rosnącym, na lata 2026–2030 – piąty najgorętszy rok w 2026 r., czwarty – na 2027 r. i tak dalej, aż do najgorętszego roku w historii danego kraju w 2030 r. W takim scenariuszu oszacowano ubytki PKB państw, ale również konsekwencje fiskalne, które „dotykają gospodarki najmniej zdolne do ich absorpcji”. „Utrata produkcji gospodarczej spowodowana upałami zmniejsza wpływy podatkowe: szacowane roczne straty wyniosłyby 1,8 proc. we Francji, 1,3 proc. we Włoszech i Hiszpanii oraz 0,7 proc. w Niemczech” – poinformowali eksperci.Fale upałów mogą pogłębić problemy z deficytem budżetowym w EuropieSalda budżetowe pogorszyłyby się średnio o około 0,5 proc. PKB rocznie – np. Włochy i Hiszpania, po uwzględnieniu presji związanych z upałami, ryzykują (ponowne) przekroczenie pułapu deficytu z Maastricht. „Francja, która już teraz ma prognozowany deficyt na poziomie 4,9 proc. PKB, stoi w obliczu dodatkowej presji 2,2 proc. wynikających z fali upałów” – dodali autorzy raportu. Narzucony przez Traktat z Maastricht limit fiskalny zakłada, że roczny deficyt sektora finansów publicznych danego państwa nie może przekraczać 3 proc. jego PKB, zaś dług publiczny nie może być większy niż 60 proc. PKB.Czytaj także: Do sezonu grzewczego daleko, a ceny pelletu już biją rekordy