Nagranie ku przestrodze. Nos w telefonie i chwila nieuwagi – to gotowy przepis na tragedię. U zbiegu ulic Broniewskiego i Matysiakówny na Żoliborzu, młody mężczyzna wpatrzony w telefon zorientował się, że nadjeżdża tramwaj dopiero, gdy się od niego odbił. Takie nagrania publikowane są ku przestrodze, bo w starciu z tramwajem lepiej nie liczyć na szczęście. – Droga hamowania tramwaju jest dłuższa niż np. samochodu. Pojazd szynowy jest też cięższy, więc skutki dla pieszego są bardzo, bardzo groźne – przestrzega Witold Urbanowicz, rzecznik Tramwajów Warszawskich. – Niestety, mamy bardzo dużo zgłoszeń od motorniczych o nieostrożnych pieszych, którzy są zbyt skupieni na swoim telefonie, albo głośno słuchają muzyki w ogóle się nie rozglądając na przejściu dla pieszych – dodaje Urbanowicz. Ułuda pełnej kontroli i zgubne w skutkach emocje Tłumaczenia zazwyczaj są te same: rozejrzałem się przed przejściem, tylko zerkałem i tak widzę co się dzieje. – Czasami jest też tak, że nas coś bardzo mocno rozproszy w tym telefonie i wtedy wchodzą zupełnie inne emocje napięcie, zdenerwowanie, stres, w związku z tym ta uwaga jest rozproszona, bo nie kontrolujemy tego co się dzieje, choć wydaje nam się, że mamy nad tym kontrolę – tłumaczy Kinga Rochala, psycholożka. Wpatrywanie się w telefon przy przechodzeniu przez pasy jest też niezgodne z prawem. Grozi za to 300 zł mandatu. – W ubiegłym roku policjanci w Warszawie wystawili blisko 130 mandatów właśnie za to wykroczenie, natomiast w tym roku jest to 50 – informuje mł. asp. Bartłomiej Śniadał z Komendy Stołecznej Policji. Czytaj także: Wszedł na tory w niedozwolonym miejscu. Pieszy potrącony przez tramwaj