Odwiedziliśmy ich podczas sparingu w Ostródzie. Takiej serii meczów nie było w Polsce od lat. Na tournée po naszym kraju przyjechała reprezentacja Antigui i Barbudy. Co skłoniło drużynę do podróży przez niemal cały świat? Portal TVP.Info odwiedził zespół z Karaibów podczas sparingu z… IV-ligowym GKS Wikielec. Leniwie letnie popołudnie, Ostróda. Pod stadion miejscowego Sokoła podjeżdża autokar z piłkarzami z drugiego końca świata. O godz. 15:00 odbędzie się sparing z IV-ligowym GKS Wikielec. Antigua i Barbuda w Polsce– To najdziwniejszy mecz, przy którym przyszło mi pracować – mówi nam Wojtek Chrząszcz, spiker i popularny youtuber z kanału Brzmi W Trzcinie. Spotkanie, jak na mecz międzypaństwowy przystało, ma należytą oprawę – przed pierwszym gwizdkiem sędziego z głośników rozbrzmiewa hymn Antigui i Barbudy. Grze przygląda się kilkudziesięciu kibiców. Są wśród nich skauci i trenerzy innych drużyn, m.in. miejscowego Sokoła. Na trybunach spotykamy Gregora Nawratha, właściciela SportsMate360. To agencja menadżerska i szkółka piłkarska, która szuka młodych zawodników po całym świecie i pomaga im znaleźć angaż w Europie – głównie w Polsce. – Ściągnięcie zawodnicy z Antigui to jeden z elementów naszego działania. Niedługo organizujemy kolejne obozy – dla piłkarzy z niższych lig w Miami oraz w Kenii. Jako szkółka i agencja menedżerska staramy się znaleźć niszę do działania, a przy okazji wesprzeć rozwój młodych zawodników – mówi Nawrath. Dzięki jego agencji do Polski przyjechało ponad 20 zawodników z oddalonej od Polski o ponad 8 tys. km Antigui i Barbudy. – Nawiązaliśmy współpracę z federacją i pomogli nam wyselekcjonować najzdolniejszych zawodników. Najmłodszy piłkarz, który z nami przyjechał, ma 16 lat, najstarszy 22 – opowiada. To najlepsi zawodnicy młodego pokolenia, choć nie wszyscy, bo część piłkarzy przebywa obecnie na turnieju kwalifikacyjnym do mistrzostw świata U-20 w Meksyku. – Zabraliśmy też ze sobą asystenta trenera pierwszej reprezentacji, który będzie podpatrywał, jak pracuje się w Europie – uzupełnia. Piłkarze z Antigui i Barbudy zagrali sparing z GKS WikielecDlaczego Polska? Odpowiedź jest jednoznaczna – cała nasza piłka dynamicznie się rozwija, do tego aż pięć pierwszych poziomów rozgrywkowych jest profesjonalnych. To zupełnie inaczej niż w Niemczech, Francji czy Hiszpanii. Do tego mamy nieco łagodniejsze przepisy rejestracji zawodników spoza Unii Europejskiej.– Polska piłka idzie mocno do przodu w każdym aspekcie. Dla nas najważniejsze jest to, że nawet jak nasz zawodnik zwiąże się z klubem z niższej ligi, to od razu podpisuje profesjonalny kontrakt, ma szanse na rozwój. A czy ją wykorzysta, to już inna sprawa – kontynuuje Nawrath. Pierwszym rywalem Antigui i Barbudy jest GKS Wikielec, spadkowicz z III ligi, w którym dochodzi do totalnego przemeblowania składu. Jest też nowy trener Grzegorz Bednarczyk – to doświadczony ligowiec z krótkim epizodem w Lechu Poznań, a także paroletnim pobytem na Cyprze. Jako szkoleniowiec pracował m.in. z Avią Świdnik, Lechią Tomaszów Mazowiecki czy Mławianką. – W Wikielcu rozpoczynamy wielką przebudową. Drużyna jest po spadku, więc wielu piłkarzy odeszło. Budujemy nową kadrę i chcemy wrócić do III ligi – mówi nam. Propozycję sparingu z egzotycznym rywalem przyjął z zaskoczeniem. – No i z wielką ciekawością, bo nie zdarza się nam grać takich meczów. Jako trener jeszcze nie doświadczyłem czegoś takiego, ale grając na Cyprze, uczestniczyłem w podobnych meczach – uzupełnia. Mecz nie robi wielkiego wrażenia, ale też nikt nie spodziewał się tutaj piłkarskich fajerwerków. Dla GKS Wikielec dopiero rozkręcają się przygotowania – zespół pracuje nad wytrzymałością, a także poszczególnymi elementami w ofensywie i defensywie.Jeszcze przed meczem słyszymy, że największym problemem piłkarzy z Karaibów jest słaba organizacja gry. To się też potwierdza, choć zawodnicy starają się utrzymywać pozycje i pilnować ustawienia. Goście z Karaibów nie mają lekko. W Polsce pojawili się kilkanaście godzin wcześniej. W nocy przyjechali do ośrodka pod Garwolinem. Kolacja, kilka godzin snu, pobudka, śniadanie i w drogę, bo Garwolin od Ostródy dzielą prawie cztery godziny jazdy.Rozmawiamy z kilkoma zawodnikami, żaden nikt nie narzeka na uciążliwą podróż. – Dla nas taki mecz to okienko na świat – mówi podekscytowany Shahoi Dorsette. To jeden z dwóch piłkarzy obecnych w Polsce, który ma za sobą debiut w reprezentacji. W narodowych barwach zagrał w czerwcu 2025 roku w eliminacjach mistrzostw świata z Hondurasem. Przeciwko niemu wystąpił Luis Palma z Lecha. – Przed pierwszym gwizdkiem denerwowałem się jak jasna cholera – wspomina. Wtedy Dorsette spisał się na medal. Obronił czternaście strzałów – w tym rzut karny – i został wybrany piłkarzem meczu. – To spotkanie pomogło mi nabrać pewności siebie i zaufania do własnych umiejętności – uzupełnia.W spotkaniu z GKS Wikielec nie ma zbyt wielu okazji do wykazania się umiejętnościami. W końcówce po kontrataku puszcza bramkę, ale nie ma w tym żadnej jego winy. To, co rzuca się w oczy, to bardzo dobre warunki fizyczne i imponująca gra nogami. – Będąc dzieciakiem, nie rozstawałem się z piłką, dużo pracowałem nad techniką i są tego efekty – dodaje. Młodzi piłkarze z Karaibów szukają klubu w Polsce22-letni bramkarz robi także wrażenie na trenerze GKS. – Fajnie byłoby go ściągnąć do naszej drużyny, będziemy się orientować, czy w ogóle jest taka możliwość – mówi Bednarczyk. Sam Dorsette chętnie podpisałby kontrakt w Polsce. – Jestem tu od kilkudziesięciu godzin, ale od razu rzuca się w oczy, że macie świetne warunki do treningów. Na którym poziomie bym chciał grać? Oczywiście na jak najwyższym – podkreśla pewnym głosem. Naszą uwagę zwracają także inni zawodnicy Antigui – 16-letni lewonożny obrońca Jamil Thomas i 22-letni Sean Tomilnson. Ten drugi ma za sobą dwa występy w pierwszej reprezentacji. Tam grał na stoperze, w Ostródzie był ustawiony jako defensywny pomocnik i kilkukrotnie potrafił w zdecydowany sposób walczyć o piłkę w środku pola. Drużynę Antigui i Barbudy trenuje w Polsce Jan Nawrath, syn właściciela agencji, a także trener i licencjonowany menadżer FIFA. Prowadzonym przez niego zajęciom i sposobom zarządzania drużyną podczas meczów przygląda się Lenny Hewlett, asystent selekcjonera. – Dorsette to na pewno jeden z naszych najbardziej obiecujących zawodników, ale przed nim wciąż wiele pracy – nie ukrywa. Dla niego pobyt w Polsce ma także duże znaczenie. – Chcę rozwijać się jako trener, a tutaj mam możliwość, żeby podpatrzeć innych szkoleniowców – dodaje. Trener reprezentacji Antigui i Barbudy o sukcesie CuracaoGdy pytamy go o decyzję o przyjeździe do Polski, odpowiada bez ogródek: „To nasz pomysł na to, żeby rozwijać futbol w Antigui”. – Szukamy ścieżek rozwoju dla naszych piłkarzy, bo ligowy poziom u nas nie jest zbyt wysoki. Jesteśmy małym krajem, zawodnicy muszą wyjeżdżać, żeby stawać się lepszymi piłkarzami – dodaje. W Polsce spędzą dwa tygodnie. – Fajnie byłoby, gdyby jeden lub dwóch piłkarzy podpisało tutaj kontrakty – uzupełnia. Dla polskich kibiców Antigua i Barbuda buduje natychmiastowe skojarzenia z Curacao, które dostało się na mistrzostwa świata. Hewlett od razu ucina: „To bezpodstawne”. – Oni zbudowali kadrę na piłkarzach urodzonych i grających w Holandii – i to w większości w Eredivisie. My stawiamy na zawodników z naszych wysp – dodaje.Wyboru wielkiego nie ma. Państwo położone na Morzu Karaibskim zalicza się do Małych Antyli. Liczba ludności nie przekracza 100 tysięcy. Niemal połowa mieszka w stolicy Saint John. W lidze występuje 12 drużyn, większość z nich rywalizuje na jednym stadionie. Wyniki? Absurdalne, bo niemal w każdej kolejce zdarzają się rezultaty 9:1, 14:0, 4:5 czy 1:7.Pytamy go o Piotra Nowaka, który w latach 2014–2015 prowadził reprezentację Antigui i Barbudy. Za jego czasów reprezentacja zajmowała 70. miejsce w rankingu FIFA – najwyższe w historii; teraz klasyfikowana jest o niemal sto miejsc niżej. – Oczywiście, że pamiętam go, choć nie mam zbyt wielu wspomnień, gdyż gdy on pracował w mojej ojczyźnie, to ja byłem selekcjonerem reprezentacji Montserratu – mówi. Mecz w polskiej stolicy reggaeOd nas dowiaduje się, że Ostróda, gdzie przyszło im grać mecz z GKS Wikielec, to stolica polskiego reggae. To tutaj odbywa się jeden z największych festiwali tego gatunku muzyki w Europie. Headlinerem tegorocznej edycji będzie legendarny Burning Spear. – Oczywiście, że go znam. Chyba każdy w moim kraju wie, kim on jest – mówi z zaciekawieniem.Dopytuje nas o termin festiwalu. – Jeśli kalendarz na to pozwoli, to chętnie się wybiorę – zapowiada. Burning Spear wystąpi na Ostróda Reggae Festival 25 lipca. Tymczasem piłkarze z Antigui i Barbudy są już po kolejnym sparingu – w Garwolinie zremisowali z Wilgą 3:3. Przed nimi jeszcze spotkanie z Podlasiem Biała Podlaska i prawdopodobnie kontrolna gra z rezerwami Radomiaka. 27 lipca wracają do ojczyzny.Czy wszyscy wrócą do kraju? – Jesteśmy otwarci na rozmowy z polskimi klubami. Wszyscy piłkarze są do wzięcia bez odstępnego. Do tego każdy z nich mówi po angielsku, więc nie będzie większych problemów z aklimatyzacją. Ważne dla nas jest, żeby dana drużyna przedstawiła swój pomysł na rozwój młodego zawodnika, bo to jest dla nas priorytet. Nawet jeśli nie uda się, to za tymi młodymi chłopcami fantastyczna przygoda i możliwość pokazania się w Europie – puentuje Nawarth. CZYTAJ TEŻ: Zwycięzcy dostają go tylko na chwilę. Największe sekrety Pucharu Świata