Wagony wylądowały w rzece. Piętrzą się problemy z przywróceniem kolejowej drożności w okolicach Wierchomli na linii nr 96. Uszkodzone zostało torowisko, a wagony wpadły do rzeki. Usunięcie szkód przeciąga się, bo specjalistyczne maszyny nie mogą podjąć pracy dopóki nie zostaną naprawione tory. Jak poinformowały PKP Polskie Linie Kolejowe, trwają prace przy wkolejaniu następnych wagonów.Równolegle kolejarze rozpoczęli naprawę uszkodzonej infrastruktury kolejowej. Jak wcześniej podały PKP PLK, odbudowa torowiska jest warunkiem rozpoczęcia wydobywania wagonów, które po wykolejeniu znalazły się w nurcie Popradu.Eksperci wyjaśniają przyczyny wykolejenia Na miejscu pracuje Państwowa Komisja Badania Wypadków Kolejowych, która wyjaśnia okoliczności zdarzenia i przygotuje raport dotyczący jego przyczyn. Służby techniczne PKP PLK prowadzą prace z wykorzystaniem ciężkiego sprzętu, aby jak najszybciej przywrócić ruch na linii.Jak poinformowała wcześniej rzeczniczka PKP Cargo Julita Sołtysiak, maszynista pociągu był trzeźwy, a badania nie wykazały obecności w jego organizmie środków odurzających.Do wykolejenia pociągu towarowego doszło w piątek o godz. 15.35 na odcinku Wierchomla – Piwniczna. Z torów wypadło sześć pustych wagonów składu jadącego z Muszyny do Kędzierzyna-Koźla; część z nich wpadła do rzeki Poprad. W nocy z piątku na sobotę dwa wykolejone wagony ponownie ustawiono na torach, a 17 wagonów odstawiono na tor boczny w Nowym Sączu. Czytaj także: Zderzenie pociągów w Wielkopolsce. „Są osoby ranne”Utrudnienia w ruchu kolejowym nadal występują na odcinku Nowy Sącz – Krynica-Zdrój. Na czas usuwania skutków wykolejenia pociągu przewoźnicy uruchomili zastępczą komunikację autobusową.