Nie tylko polski problem. Pierwsze alarmy dotyczące patostreamingu pojawiły się już w 2018 r. Od tego czasu powstawały raporty, zespoły robocze i projekty ustaw. Okazuje się, że odbiorcami takich treści jest ponad jedna czwarta dzieci i młodzieży. Ostatecznie nowe przepisy Kodeksu karnego zostały podpisane przez prezydenta Karola Nawrockiego. Próby ograniczenia patostreamingu w Polsce rozpoczęły się już w 2018 roku, jednak pierwsze przepisy przewidujące odpowiedzialność karną za to zjawisko pojawiły się dopiero kilka lat później. W piątek prezydent Karol Nawrocki podpisał nowelizację Kodeksu karnego, która penalizuje rozpowszechnianie określonych patotreści w internecie.Czym jest patostreaming?Nazwa „patostream” wzięła się z połączenia słów „patologia” oraz „stream” (ang. strumień). Patostreaming polega na transmitowaniu w internecie zachowań o charakterze brutalnym, wulgarnym, obscenicznym lub szokującym. Twórcy takich transmisji często zarabiają na dobrowolnych wpłatach od widzów (tzw. donate), wykonując w zamian niebezpieczne lub poniżające czynności, między innymi wdając się w bójki czy dopuszczając się przemocy.Transmisje prowadzone są przede wszystkim na platformach takich jak Twitch, YouTube czy Kick. Z badania konsumenckiego Urzędu Komunikacji Elektronicznej przeprowadzonego we wrześniu ubiegłego roku wśród osób w wieku 7-17 lat wynika, że patostreamy oglądało 27,8 proc. dzieci i młodzieży.Nowe przepisy przewidują odpowiedzialność karnąPodpisana przez prezydenta nowelizacja Kodeksu karnego przewiduje karę do trzech lat pozbawienia wolności za rozpowszechnianie w internecie treści przedstawiających popełnienie przestępstwa godzącego w dobra osobiste, przemoc wobec zwierzęcia lub poniżające traktowanie innej osoby – nawet jeśli osoba ta wyraziła zgodę.Surowsza odpowiedzialność będzie dotyczyć materiałów przedstawiających osoby poniżej 18. roku życia. W takich przypadkach kara wyniesie od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności. Czytaj także: Wykoleił się pociąg towarowy. Część wagonów wylądowała w rzeceNajgłośniejsze przykłady patostreaminguPopularność patostreamingu w Polsce zaczęła gwałtownie rosnąć w 2017 roku, choć część jego twórców działała już wcześniej. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych był Daniel „Magical”, który początkowo transmitował rozgrywki komputerowe, a z czasem zaczął publikować relacje z awantur domowych, libacji alkoholowych i agresywnych zachowań. Przed zablokowaniem jego kanału transmisje oglądało nawet 63 tys. widzów jednocześnie.Inną głośną postacią był „Gural”, skazany za usiłowanie rozpowszechnienia wizerunku nagiej 12-latki. Przed usunięciem jego kanału śledziło go około 250 tys. użytkowników YouTube.Do najbardziej kontrowersyjnych twórców zaliczano także „Rafatusa”, który transmitował przemoc wobec partnerki, oraz Łukasza W. ps. Kamerzysta, oskarżanego o publikowanie nagrań przedstawiających przemoc i upokarzanie innych osób.Część patostreamerów przeniosła swoją działalność również do świata freak fightów, występując na galach organizowanych między innymi przez federacje Fame MMA, Prime MMA czy Clout MMA. Kontrowersje wokół tego środowiska wywołał między innymi planowany w 2025 roku projekt „Kloszard Kombat”, w którym do walk mieli zostać zaangażowani bezdomni. Po fali krytyki organizatorzy wycofali się z przedsięwzięcia.Czytaj także: Historyczna fotografia znów wraca. „Połączył ich przypadek”Raporty, deklaracje i okrągły stółJesienią 2018 roku odbył się Okrągły Stół Rzecznika Praw Obywatelskich poświęcony walce z patotreściami w internecie. Uczestnicy przedstawili postulaty dotyczące między innymi ograniczenia dostępu dzieci do tego typu materiałów.Efektem spotkania było podpisanie deklaracji przez przedstawicieli Ministerstwa Cyfryzacji, NASK, Google Polska, Rzecznika Praw Obywatelskich, Rzecznika Praw Dziecka oraz Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. W styczniu 2019 roku Ministerstwo Cyfryzacji poinformowało, że sprawą zajmuje się wiceminister Adam Andruszkiewicz.Kilka miesięcy później Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę opublikowała raport, z którego wynikało, że 37 proc. nastolatków w wieku 13-15 lat oglądało patotreści w internecie. Raport zaprezentowano podczas konferencji ówczesnego Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara.RPO wskazywał wówczas, że impulsem do zainteresowania się problemem była skarga mieszkańca, którego sąsiad transmitował w sieci domowe awantury, przemoc i nadużywanie alkoholu, czerpiąc z tego zyski.Czytaj także: Trzęsienie ziemi w Meksyku. Dotknęło też inne krajeZapowiedzi zmian zamiast przepisówWe wrześniu 2019 roku ówczesny minister cyfryzacji Marek Zagórski zapowiedział powołanie grupy roboczej ds. walki z patostreamami i cyberprzemocą. W tym samym roku rozpoczęto kampanię „Nie zagub dziecka w sieci”, której elementem była Deklaracja na rzecz bezpieczeństwa dzieci w internecie.Mimo kolejnych zapowiedzi przez następne lata nie powstały przepisy penalizujące patostreaming.Pierwsze projekty ustawPrzełom nastąpił dopiero w 2023 roku, kiedy do Sejmu trafił pierwszy projekt nowelizacji Kodeksu karnego przewidujący kryminalizację patostreamingu. Projekt zakładał m.in. karę od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności za naruszenie nietykalności cielesnej prowadzące do poniżenia lub upokorzenia innej osoby podczas transmisji obrazu lub dźwięku.Projekt nie został jednak uchwalony z powodu zasady dyskontynuacji prac parlamentarnych po zakończeniu kadencji Sejmu.W tym samym roku wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski zapowiedział przygotowanie regulacji dotyczących patostreamów. Pod koniec 2023 r. NASK opublikował raport „Nastolatki 3.0”, z którego wynikało, że co czwarty nastolatek ogląda patostreamy.Czytaj także: Wyjątkowe nagrody dla zwycięzców mundialu. Wręczy je Donald TrumpKolejne inicjatywy parlamentarneW 2024 roku Sejm powołał Komisję ds. Dzieci i Młodzieży pod przewodnictwem Moniki Rosy. Wśród planowanych tematów prac znalazł się również problem patostreamingu.W tym samym roku dyskusję wywołały gale freak fight organizowane przez Fame MMA. Monika Rosa zaapelowała do samorządów o niewynajmowanie obiektów sportowych na organizację tak zwanych patowalk. Zaniepokojenie wyraził również Rzecznik Praw Obywatelskich, wskazując, że wydarzenia tego typu mogą promować przemoc i inne patologiczne zachowania.Trzy projekty ustaw i finał pracW 2025 roku wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka podkreślał, że kluczowe jest precyzyjne zdefiniowanie zjawiska patostreamingu.Do Sejmu trafiły dwa kolejne projekty nowelizacji Kodeksu karnego – przygotowany przez Prawo i Sprawiedliwość oraz projekt Koalicji Obywatelskiej pod przewodnictwem Moniki Rosy.Po kilku latach debat, raportów, deklaracji i kolejnych inicjatyw legislacyjnych parlament uchwalił przepisy penalizujące rozpowszechnianie patotreści w internecie. Nowelizacja została podpisana przez prezydenta Karola Nawrockiego, kończąc trwający od 2018 roku proces prac nad uregulowaniem tego zjawiska.Czytaj także: Neonazista woli zmienić płeć, byle uniknąć więzienia dla mężczyznZjawisko o globalnym zasięguPatostreaming nie jest wyłącznie polskim problemem. W zagranicznych mediach podobne transmisje określane są często mianem trashstreamingu. W ostatnich latach wielokrotnie opisywano przypadki, w których internetowa pogoń za oglądalnością prowadziła do przemocy i tragedii. W sierpniu 2024 r. francuski streamer Jean Pormanove zmarł podczas wielodniowej transmisji prowadzonej na platformie Kick. Według mediów w trakcie streamu był poddawany przemocy i pozbawiany snu, a wcześniej wielokrotnie wykonywał niebezpieczne i poniżające czynności na prośbę oraz za pieniądze od widzów.Podobne zdarzenia odnotowano także w Rosji, gdzie podczas transmisji na żywo doszło między innymi do śmierci ciężarnej partnerki jednego ze streamerów oraz zgonu twórcy internetowego po spożyciu dużej ilości alkoholu.Przypadki te pokazują, że mechanizm nagradzania internetową popularnością i wpłatami od widzów za coraz bardziej ekstremalne zachowania ma charakter międzynarodowy i od lat budzi zainteresowanie regulatorów oraz organów ścigania.Czytaj także: Lekarka kontra NFZ. „Kto pomoże ludziom, jeśli nie ja?”