Koniec marzeń o pucharach. W poprzednim sezonie Hamrun Spartans zapisali się w historii maltańskiej piłki jako pierwszy klub z tego kraju, który awansował do fazy ligowej europejskich pucharów. Tym razem ich europejska przygoda zakończyła się jednak już na pierwszej przeszkodzie – i to w wyjątkowo pechowych okolicznościach. Rywalem mistrzów Malty w pierwszej rundzie eliminacji Ligi Konferencji było farerskie NSI Runavik, w którego barwach występuje Michał Przybylski.Kuriozalna sytuacja w meczuW rewanżu, rozgrywanym na Malcie, wynik w 43. minucie otworzył właśnie Przybylski. Gospodarze odpowiedzieli po przerwie za sprawą Ante Coricia.Przy stanie 1:1 wszystko wskazywało na to, że o awansie zadecyduje dogrywka. W końcówce spotkania doszło jednak do kuriozalnej sytuacji. Po dośrodkowaniu zawodnika NSI kilku piłkarzy gospodarzy uznała, że piłka opuściła boisko. Kean Scicluna podał ją Emersonowi, przygotowując wznowienie gry od bramki. Brazylijczyk złapał piłkę w ręce, mimo że arbiter nie przerwał akcji. Sędzia nie miał wątpliwości i podyktował rzut karny dla gości. Do piłki podszedł Petur Knudsen i pewnym strzałem zapewnił NSI zwycięstwo zarówno w meczu, jak i całym dwumeczu.Czytaj także: Rekordowy wynik. Tylu widzów oglądało mecz Anglia – Argentyna w TVP