Grad jak piłeczki pingpongowe. Około 200 turystów wracających z egipskiego kurortu Marsa Alam przeżyło chwile grozy, gdy przed lądowaniem w Stuttgarcie samolot wleciał w silną burzę. Grad wielkości piłek pingpongowych rozbił między innymi szybę w kabinie pilotów i wgniótł dziób maszyny. W czwartek po południu Niemiecka Służba Pogodowa informowała o superkomórce burzowej w okolicach Stuttgartu, która wykazywała się silnymi podmuchami wiatru i gradem o średnich nawet ponad pięciu centymetrów. W taką burzę wleciał Airbus 320 linii Air Cairo, wiozący około 200 turystów z egipskiego kurortu Marsa Alam. Lądował na ślepo Podczas podchodzenia do lądowania na lotnisku w Stuttgarcie maszyna została „ostrzelana” przez kule lodu wielkości piłeczek pingpongowych. Grad wybił między innymi szybę w kabinie pilotów. Wgniótł też dziób odrzutowca. Mimo uszkodzonej szyby, kapitanowi udało się bezpiecznie wylądować w Stuttgarcie, choć leciał „na ślepo”. Dopiero na lotnisku okazało się, że samolot doznał także innych uszkodzeń. Na szczęście nikomu z pasażerów i załogi nic się nie stało. „Podczas lądowania piloci latają w oparciu o przyrządy. Dobra widoczność nie jest absolutnie konieczna” – powiedziała dziennikowi „Bild” rzeczniczka lotniska w Stuttgarcie. Czytaj także: Katastrofa lotnicza na Bahamach. Nie żyje 10 osób