Tajemniczy incydent. Boeing 747-131, należący do Trans World Airlines, eksplodował nad Atlantykiem dwanaście minut po starcie z lotniska JFK w Nowym Jorku. Zginęli wszyscy znajdujący się na pokładzie: 212 pasażerów i 18 członków załogi. 30 lat po tej tragedii nie brakuje głosów, że odrzutowiec został przypadkowo zestrzelony przez Marynarkę Wojenną USA. To miał być kolejny rutynowy lot z Nowego Jorku do Paryża. Był upalny wieczór 17 lipca 1996 roku. Boeing 747-131 linii TWA, wyprodukowany w 1971 roku, był jedną z najstarszych maszyn tego typu, będących wciąż w eksploatacji. Na pokładzie znajdowało się 212 pasażerów i 18 członków załogi. Start przedłużał się, ponoć dlatego, że nie doliczono się jednej pasażerki i był jakiś problem z bagażami. W końcu o godzinie 20:19 odrzutowiec wzbił się w powietrze. TWA 800 eksplodował nad Atlantykiem Dziesięć minut później załoga odkryła nieprawidłowości w funkcjonowaniu wskaźników paliwa. Samolot znajdował się wówczas na wysokości około 4200 metrów. Dokładnie o godzinie 20:31.12 odrzutowiec eksplodował. Załoga Boeinga 737 Eastwind Airlines, lecącego w pobliżu, informowała kontrolę naziemną o wybuchu w powietrzu. Szczątki lotu TWA 800 spadły do Oceanu Atlantyckiego w pobliżu East Moriches w stanie Nowy Jork. Zginęli wszyscy na pokładzie. FBI, CIA i teorie spiskowe Śledztwo w sprawie katastrofy TWA 800 było jednym z najbardziej kosztownych w historii amerykańskiego lotnictwa. Poważnym wyzwaniem było wydobycie z dna oceanu szczątków samolotu, rozrzuconych na powierzchni 104 kilometrów kwadratowych. Jako że w pobliżu odbywały się manewry Marynarki Wojennej USA jedną z hipotez było przypadkowe zestrzelenie odrzutowca. Kolejne zakładały zamach terrorystyczny lub usterkę techniczną. Śledztwo prowadziło FBI, które zwróciło się o pomoc do specjalistów z CIA. Wykluczono zestrzelenie rakietą oraz zamach. Jednak do dzisiaj niektórzy eksperci uważają, że rząd zatuszował prawdę o katastrofie. Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu (NTSB) ustaliła, że prawdopodobną przyczyną tragedii była eksplozja łatwopalnych oparów paliwa w środkowym zbiorniku paliwa, zainicjowana przez iskrzenie uszkodzonych przewodów. Czytaj także: Kapitan Airbusa wyszedł do toalety i nigdy nie wrócił. Zginęło 150 osób