„Jest miejsce do dyskusji”. Pomysł szefowej MFiPR Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, by uzależnić wiek emerytalny kobiet od liczby urodzonych dzieci, budzi zastrzeżenia – powiedział serwisowi Money.pl prezes ZUS Liwiusz Laska. Jego zdaniem takie rozwiązanie mogłoby uderzyć w kobiety bezdzietne i rodzić poważne wątpliwości konstytucyjne. Ministra Funduszy i Polityki Regionalnej zaproponowała zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn oraz uzależnienie wieku kobiety od tego, czy kobieta rodziła dzieci. Prezes ZUS zapewnił w wywiadzie dla portalu Money.pl, że nie toczą się w tej sprawie żadne prace legislacyjne.– Jest miejsce do dyskusji, czy różnicowanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn uznane niegdyś przez Trybunał Konstytucyjny za dopuszczalne ze względu na dobro kobiet nadal służy temu celowi, skoro jest to w jakimś sensie forma dyskryminacji. Luka emerytalna kobiet jest większa niż luka płacowa, bo wpływa na nią krótszy okres składkowy – wyjaśnił.Zastrzegł, że uzależnianie wysokości wieku emerytalnego od czegoś, na co część kobiet nie ma wpływu, budzi wątpliwości konstytucyjne.CZYTAJ TAKŻE: Kobiety za burtą, czyli internetowy atak mizoginów– Dlatego byłbym sceptyczny co do tych rozwiązań. Zmiany w wieku emerytalnym nie zwiększą dzietności, natomiast można myśleć o innym wynagradzaniu, innym opłacaniu składek za każde urodzone dziecko czy kolejne dziecko – stwierdził.Spór w ZUSLaska został również zapytany o spór zbiorowy, w którym ZUS jest z kilkoma związkami zawodowymi w sprawie podwyżek. Związkowcy domagają się 1200 zł brutto na etat.– Na stole jest podwyżka pensji zasadniczej o 220 zł, co z dodatkami daje 312 zł, plus 4 tys. zł jednorazowej nagrody (nie można jej wliczyć do pensji z uwagi na przepisy), czyli łącznie 645 zł miesięcznie. Daje to zatem podwyżkę z 9700 do około 10 300 zł, czyli 6,6 proc. wobec 3 proc. w całej administracji – odpowiedział.„Nie mamy takich pieniędzy”Dopytywany o możliwość spełnienia postulatów związkowców Laska stwierdził, że „ZUS-u na to nie stać”. – Po prostu nie mamy takich pieniędzy. Związki chcą podwyżki o 1200 zł, my proponujemy 645 zł. Spełnienie ich postulatów kosztowałoby 1,1 mld zł – mówił.Laska zaznaczył, że dzięki współpracy ZUS-u z Państwową Inspekcją Pracy powstał specjalny mechanizm wymiany danych i informacji, a także zespół, który będzie pracował nad analizą ryzyka. Przekazał, że już pierwszego dnia od podpisania porozumienia o współpracy ZUS - PIP - KAS zakład dostał od PIP ponad 16 tysięcy rekordów o nakazach płatniczych.– Wcześniej te informacje nie docierały do ZUS-u. Teraz musimy zweryfikować, czy od tych wypłat odprowadzono składki. ZUS wziął na siebie organizację hubu do wymiany danych, bo mamy bezpieczne systemy i kontrolę uprawnień dostępu – wyjaśnił.