Premier nie kryje złości. Zdaniem premiera ustawa nie miała charakteru ideologicznego, lecz była rozwiązaniem przygotowanym z myślą o praktycznych potrzebach obywateli.– Ustawa o statusie osoby najbliższej była takim ciężko wypracowanym kompromisem, który miał na celu ułatwienie życia setkom milionom Polek i Polaków, bo przecież mówimy o związkach nieformalnych, nie tylko par jednopłciowych, ale także setek tysięcy ludzi, którzy żyją w tych związkach z różnych powodów. To jest ich wybór, ich życie – powiedział Tusk.Jak dodał, nikt nie może powiedzieć, że ustawa była radykalna czy ideologiczna.– Ona miała po prostu pomóc ludziom. Chodziło o przepisy prawa, które mogły uczynić ich życie lżejszym – podkreślił.„To było absolutne minimum”Premier przyznał, że decyzja prezydenta wywołała jego sprzeciw.– Ja jestem, no bardzo zły, o tak bym powiedział, no bo to było minimum, absolutne minimum, nad które wszyscy pracowaliśmy – powiedział.Ocenił również, że weto stawia pod znakiem zapytania możliwość przyjęcia podobnych rozwiązań w przyszłości.– Jeśli prezydent Nawrocki uważa, że to jest z jakiegoś powodu niedopuszczalne, no to trudno sobie wyobrazić, żeby jakakolwiek wersja znalazła akceptację prawej strony i prezydenta Nawrockiego – stwierdził.Tusk do Nawrockiego i KaczyńskiegoSzef rządu zwrócił się także do prezydenta Karola Nawrockiego i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.– Ja mam takie pytanie do nich wszystkich. Tak naprawdę to już od wielu lat jest ten spektakl. Czy to jest prezydent Nawrocki, czy prezes Kaczyński, czy naprawdę uważacie, że wasz model życia jest idealny? I że wszyscy w Polsce powinni żyć tak jak wy? Chyba każdy ma prawo do swoich decyzji na temat swojego osobistego życia – powiedział premier.Czytaj też: Sejm wybrał nowego prezesa Instytutu Pamięci Narodowej