„Są poważne oferty”. Łukasz Mejza będzie walczył w tzw. freak figtach. Polityk miał podpisać umowę z Prime MMA, a jego pierwszym rywalem ma być Jacek Murański – wynika z nieoficjalnych ustaleń „Rzeczpospolitej”. – Są poważne oferty, nawet kilka, i wierzę, że dojdziemy do porozumienia, ale jeszcze kontraktu nie podpisałem – stwierdził Mejza. Jacek Murański powiedział, że „podpisał już regulamin walki z Mejzą”. Jeśli Łukasz Mejza wystąpi we freak fightach, będzie pierwszym czynnym posłem, który tego dokona. Polityk miałby wystąpić pod pseudonimem „Pirat”. CZYTAJ TAKŻE: Mejza tłumaczy nam swój rajd na S3. „Nie mam zamiaru pie***yć głupot”W kwietniu Mejza mówił, że rozważa takie walki. – Oczywiście całe wydarzenie potraktowałbym charytatywnie. Jeśli mógłbym pomóc ludziom lub schronisku dla zwierząt, wchodząc do oktagonu, to warto to rozważyć – wskazywał w korespondencji z redakcją „Rzeczpospolitą”, dodając, że za walkę oczekuje miliona zł. „Rzeczpospolita” ustaliła, że Mejza zdecydował się już na podpisanie kontraktu, a do walki z Murańskim ma dojść w październiku. – Z mojego kontraktu z Prime MMA wynika, że jestem zawodnikiem tej federacji do połowy 2027 r.. Federacja wyznacza mi walki, jednak każda wymaga podpisania odrębnego regulaminu. Tak, podpisałem już regulamin walki z Mejzą – powiedział Jacek Murański.Walka – według Murańskiego – ma odbyć się w formule hooligan style, czyli przypominać leśną ustawę kibiców. W tej formule dozwolone jest niemal wszystko poza ciosami w części intymne i tył głowy. Zawodnicy wkładają małe rękawice, które sprzyjają nokautom i powodują większe obrażenia.ZOBACZ TAKŻE: Mejza został rycerzem. Ma dążyć do świętości i walczyć z szatanemMejza jednak twierdzi, że kontraktu jeszcze nie podpisał. Do redakcji „Rzeczpospolitej” wysłał długie oświadczenie, godząc się wyłącznie na jego publikację w całości.„Jacek Murański ma twardą głowę, ale widać poważny uszczerbek na zdrowiu po otrzymanych ciosach. Brak gardy nie pomaga. To jest jakieś kolejne urojenie Jaculi. Ale skoro facet uwierzył w sto konkretów Tuska, to wszystko jest możliwe. On naprawdę pasuje do tej Koalicji Obywatelskiej – tak samo farmazoni. Ja wiem, że jestem jednym z najpopularniejszych nazwisk w polskiej polityce, więc najsłynniejszy polski mitoman chce podbić swoje akcje na mojej osobie, ale ja żadnego kontraktu nie podpisywałem” – napisał poseł. „Jestem otwarty na walkę we freak fightach, jako pierwszy parlamentarzysta na świecie, jeśli będę mógł pomóc schronisku dla zwierząt i dzieciom chorym onkologicznie, przeznaczając na te cele łącznie 1 milion złotych gaży. I uspokajam: są poważne oferty, nawet kilka, i wierzę, że dojdziemy do porozumienia, ale jeszcze kontraktu nie podpisałem” – dodał polityk, apelując: „Jacula, nie denerwuj się, trzymaj ciśnienie i dbaj o zdrowie, bo Kacprzyk (bohater afery w Szpitalu Południowym – red.) już kardiologa bez kolejki nie ogarnie, nawet dla takiego przyjaciela i eksperta Tuska jak Ty!”.– Wiarygodność Łukasza Mejzy jest zerowa, o czym przekonali się rodzice śmiertelnie chorych dzieci – ripostuje Jacek Murański. I dodaje, że osoba z tak kontrowersyjną przeszłością biznesową i polityczną nie powinna pouczać, jeśli chodzi o moralność.