Agnieszka Dziemianowicz-Bąk w „Gościu poranka”. – Słowa Przemysława Czarnka nie są tylko antyukraińskie. Są po prostu prorosyjskie i proputinowskie. PiS, zamiast stać po stronie polskiej racji stanu i bezpieczeństwa Polski, flirtuje z propagandą rosyjską – powiedziała w „Gościu poranka” w TVP Info ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. We wtorek prezes PiS zapowiedział, że kierownictwo partii zajmie się wyjaśnieniem sprawy wypowiedzi kandydata PiS na premiera Przemysława Czarnka dotyczącej pomocy dla Ukrainy. Czarnek powiedział, że Polska powinna wykorzystać swoją pozycję w UE i NATO, aby wymóc na Ukrainie zmianę polityki wobec Polski. Przekonywał, że „trzeba zmusić Unię Europejską, również naszą pozycją w Unii Europejskiej, do tego, żeby zaprzestać na ten moment finansowania w jakikolwiek sposób zbrojeń na Ukrainie i odbudowy Ukrainy, dopóki Ukraina nie wejdzie na ścieżkę wartości proludzkich”.Władze PiS obradowały w środę po południu. Jak podkreślił rzecznik partii Rafał Bochenek, podczas posiedzenia nie rozmawiano o słowach Czarnka. Dodał, że „ta sprawa już została wyjaśniona”.W mediach społecznościowych opublikowano zdjęcie, na którym uśmiechnięci Przemysław Czarnek i Jarosław Kaczyński siedzą przy stole z filiżankami kawy i owocami. „Prorosyjskie i proputinowskie słowa”Prowadzący „Gościa poranka” Mariusz Piekarski poprosił ministrę rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk o komentarz do tej sprawy.– Chciałabym zacząć od oceny tych skandalicznych słów Przemysława Czarnka. One nie są tylko antyukraińskie. Są po prostu prorosyjskie i proputinowskie. Jeżeli po takich wypowiedziach, których naprawdę nie powstydziłby się niejeden nominat Putina, Przemysław Czarnek jest częstowany przez Jarosława Kaczyńskiego owocami, to pokazuje, gdzie stoi Prawo i Sprawiedliwość. Zamiast stać po stronie polskiej racji stanu i bezpieczeństwa Polski, flirtuje z propagandą rosyjską. W ogóle nie przeszkadza Kaczyńskiemu, że jego kandydat na premiera jawnie szerzy rosyjską propagandę – oceniła Dziemianowicz-Bąk. „Czarnek szerzy rosyjską propagandę”Kierownictwo PiS zdecydowało o objęciu członków partii zakazem przynależności do stowarzyszeń o charakterze politycznym. Podjęta uchwała dotyczy stowarzyszeń „Rozwój Plus” Mateusza Morawieckiego oraz „Po Pierwsze Polska” pod przewodnictwem Jacka Sasina.– Zamiast przestać być kandydatem PiS na premiera, Przemysław Czarnek stał się także – jak rozumiem – kandydatem Moskwy na premiera. Teraz Jarosław Kaczyński będzie forsował osobę, która jawnie szerzy rosyjską propagandę. A jednocześnie prezes PiS zajmuje się wewnętrznymi przepychankami i porządkami, próbując stosować metodę „dziel i rządź” – stwierdziła Dziemianowicz-Bąk w „Gościu poranka”.– Prawo i Sprawiedliwość coraz bardziej jest Grzegorzem Braunem. Coraz bardziej forsuje taką samą narrację. Wypowiedzi Przemysława Czarnka czy innych polityków PiS coraz bardziej przypominają skandaliczne słowa Grzegorza Brauna czy polityków Konfederacji. Są skandaliczne nie tylko z ludzkiego punktu widzenia, bo o ludziach nie wolno się tak wypowiadać, ale także z perspektywy interesu państwa. To nie jest patriotyzm – podkreśliła.„Brunatna fala”– Dzisiaj patriotyzmem nie jest szczucie na ukraińskie dziewczynki w autobusie. Nie jest nim zachęcanie Unii Europejskiej do odwrotu i wspierania Rosji zamiast Ukrainy. Dzisiaj powinniśmy pamiętać przede wszystkim o własnym bezpieczeństwie i polskiej racji stanu. Oznacza ona powstrzymanie za wszelką cenę Rosji, tak aby nie pojawiła się u naszych granic i żeby Ukraina mogła skutecznie bronić się przed jej atakiem – dodała Dziemianowicz-Bąk.– Trzymam kciuki za to, żeby udało się powstrzymać tę brunatną falę, która narasta, aby w kolejnej kadencji Sejmu nie było już możliwe, że na mównicy sejmowej staje jeden czy drugi polityk prawicy lub skrajnej prawicy i szczuje na ludzi, tropi pochodzenie członków rządu oraz próbuje przeprowadzać jakieś czystki. Widzieliśmy już też pukanie do biur osób z Ukrainy, jakieś próby samozwańczego oceniania, kto ma prawo tu być, i sprawdzania pochodzenia ludzi. To są naprawdę sceny jak z najgorszych kart historii – powiedziała ministra rodziny, pracy i polityki społecznej. Czytaj także: Zarzuty dla byłego członka zarządu PFN. Świrski nie może opuszczać kraju