Rosjanie nie chcą ginąć za Putina. Aż 129 potwierdzonych przypadków egzekucji ukraińskich jeńców wojennych dokonanych przez Rosjan zawiera opublikowany raport ONZ. Ukraińskie służby sygnalizują, że skala zbrodniczego procederu rośnie od 2023 roku. Dla Kremla to problem wizerunkowy, ale nie jedyny związany z wojną. Inny to drastyczny spadek zainteresowania udziałem w konflikcie wśród rosyjskiego społeczeństwa. Ostatnio jest coraz więcej udokumentowanych przypadków egzekucji ukraińskich jeńców. Zjawisko to z roku na rok potęguje się. – To wynik polityki Rosji, która skutecznie zachęcała i umożliwiała tego typu zbrodnie, a dowódcy wydawali odpowiednie rozkazy – powiedział Andrij Atamantczuk, urzędnik Prokuratury Generalnej Ukrainy nadzorujący kwestię egzekucji jeńców wojennych, cytowany przez serwis Euronews.Grupa Wagnera wyznaczyła „standardy”Atamantczuk ujawnił, że od 2022 roku Kijów wszczął 116 śledztw w sprawie zabójstw 306 ukraińskich żołnierzy. Przyznał, że rzeczywista liczba ofiar rosyjskich mordów może być znacznie wyższa.Ukraiński wywiad przekazał agencji AFP dane, z których wynika, że od 2022 roku zamordowano „ponad 900 żołnierzy” w „ponad 340” egzekucjach. Wskazano, że pewien wpływ na rozwój zjawiska zabijania jeńców miały „standardy”, jakie kilka lat temu w szeregach rosyjskiej armii propagowała najemnicza Grupa Wagnera, złożona w dużej części z degeneratów i morderców wypuszczonych z więzień. Czytaj także: Rosjanie systematycznie mordują jeńców. Szokujący raportMimo wyraźnych dowodów w postaci nagrań, Rosja odrzuca wszelkie oskarżenia dotyczące mordowania jeńców. Konwencja Genewska głosi, że żołnierze są uważani za jeńców wojennych od momentu wyraźnego poddania się.Raport Misji ONZ ds. Monitoringu Praw Człowieka na Ukrainie (HRMMU) zwrócił z kolei uwagę, że czerwiec tego roku przyniósł najwyższą liczbę zabitych i rannych cywilów od kwietnia 2022 roku. W rosyjskich atakach zginęło 293 cywilów, a 1,99 tys. zostało rannych. Także w tym przypadku reżim Władimira Putia kłamliwie twierdzi, że nie atakuje cywilów.Rosjanom przestaje podobać się wojnaKreml o wiele bardziej martwi się brakiem chętnych do udziału w wojnie. Kontrakty gwarantujące tysiące dolarów już nie są magnesem, a służby „polujące” na rekrutów mają gigantyczne problemy z wyrobieniem założonych norm rocznych. Według Służby Wywiadu Zagranicznego Ukrainy (SZRZ) Rosjanie w tym roku planują ściągnąć do wojska 409 tysięcy nowych żołnierzy, ale idzie im to opornie.Już są duże „opóźnienia”. Moskwa chciała, do połowy roku zakontraktowanych zostało 204,5 tys. rekrutów, a jest 195 tysięcy. Dzieje się tak, pomimo obniżenia wymagań zdrowotnych. SZRZ podkreśla też, że w tym okresie rosyjskie straty na froncie wyniosły 196,7 tys. osób, w tym 115,3 tys. bezpowrotnie.Ukraińcy zwracają uwagę również na wysokie wskaźniki dotyczące rekrutacji imigrantów z małych społeczności rosyjskich oraz zmuszania do zawierania kontraktów mieszkańców tymczasowo okupowanych terytoriów Ukrainy, co jest naruszeniem prawa międzynarodowego.Rosjanie założyli też skierowanie w tym roku większej liczby cudzoziemców na ukraiński front, liczą na wzrost z 16,5 tys. do 18 tys. Najczęściej najemnicy są sprowadzani (lub wabieni) jako zagraniczni pracownicy. Czytaj także: Polowanie na rekrutów. Wojna nakręca w Rosji handel ludźmi