Polska gotowa na sojusznicze wojska. Polska jest gotowa na stałą obecność wojsk sojuszniczych, na przykład francuskich czy brytyjskich – powiedział we wtorek wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. – Jeżeli my bierzemy większą odpowiedzialność za wschodnią flankę NATO, to ci, którzy są oddaleni od niej, przychodzą do Polski – dodał. Władysław Kosiniak-Kamysz nawiązał w ten sposób do słów premiera Donalda Tuska, który we wtorek po spotkaniu tzw. koalicji chętnych w Paryżu zapowiedział, że jesienią w Polsce odbędą się międzynarodowe ćwiczenia koalicji – przede wszystkim wojsk francuskich i brytyjskich – by „przygotować ją do realnych gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy i regionu”. Tusk przekazał też, że zapowiedział „wobec wszystkich przywódców, że Polska będzie przygotowywała także logistycznie, finansowo możliwość do stałej obecności wojsk nie tylko amerykańskich, ale także naszych wojsk sojuszniczych w Europie”.Wojska sojusznicze już są w PolsceSzef MON, pytany na wtorkowym briefingu w Warszawie po posiedzeniu Komitetu Rady Ministrów ds. Bezpieczeństwa Narodowego o słowa premiera, odparł, że rząd jest w stałym kontakcie z partnerami ze wszystkich państw natowskich. Przypomniał, że wojska sojusznicze już są obecne w Polsce w tym – jak wymieniał – m.in. brytyjskie, chorwackie, rumuńskie, amerykańskie czy norweskie.Czytaj także: Polskie myśliwce nad Paryżem. Biało-czerwony akcent w Dniu BastyliiElement strategii NATO– Więc my mamy już dzisiaj obecność sojuszniczą i jesteśmy gotowi na stałą obecność na przykład wojsk francuskich czy wojsk brytyjskich – oświadczył szef MON. Sprecyzował, że jest związane z tym, że Polska bierze większą odpowiedzialność za wschodnią flankę NATO. – Jest to swoista strategia Sojuszu Północnoatlantyckiego wzmacniająca wschodnią flankę NATO – dodał.Minister podkreślił też, że jeżeli Polska bierze większą odpowiedzialność za wschodnią flankę Sojuszu, to może liczyć na swoich amerykańskich, francuskich czy brytyjskich sojuszników. Wskazał, że wynika to również z podpisanych traktatów. Czytaj także: Ukraina bliżej wejścia do UE. Nowy etap negocjacji