Kreml niszczy opozycję. W Moskwie zatrzymano opozycyjnego polityka Borisa Nadieżdina. Jego winą była chęć kandydowania do Dumy Państwowej. Na dwa lata uniemożliwiono mu start w wyborach prezydenckich. W 2024 roku Boris Nadieżdin kandydował na prezydenta Federacji Rosyjskiej. Centrum Europy zwróciło uwagę, że był jedynym kandydatem o poglądach antywojennych. Centralna Komisja Wyborcza (CKW) zdyskwalifikowała go z udziału w wyborach. Jako powód wskazano rzekomo „wysoki odsetek niekompletnych podpisów”.W połowie czerwca tego roku Nadieżdin złożył w CKW dokumenty potwierdzające jego kandydaturę w wyborach do Dumy Państwowej jako kandydat niezależny. W latach 2000-2003 był deputowanym tej izby, wcześniej, w latach 1997-1998, był doradcą zamordowanego później opozycjonisty Borisa Niemcowa. Po złożeniu dokumentów zajął się zbieraniem podpisów poparcia. Teraz został zatrzymany.Na początku lipca polityk został wpisany na listę „agentów zagranicznych”. Stwierdził, że jest to decyzja „bezprecedensowa”, ponieważ został już nominowany jako kandydat do parlamentu, założył konto kampanijne i rozpoczął zbieranie podpisów. Zgodnie z wytycznymi reżimu od maja 2024 roku „zagraniczni agenci” mają zakaz udziału w wyborach w Rosji.Reżim Putina eliminuje kandydatówWybory do Dumy Państwowej odbędą się w dniach 18-20 września. Reżim Władimira Putina już sięga po wypróbowane metody dyskwalifikowania niewygodnych kandydatów. „Kandydaci niezależni są masowo dyskwalifikowani za pomocą artykułów (z kodeksu karnego lub wykroczeń – red.), które automatycznie uniemożliwiają ich udział w wyborach. Formalny pretekst jest prawie zawsze ten sam – 'dyskredytacja armii' lub 'demonstrowanie symboli ekstremistycznych'” – wynika z ustaleń Służby Wywiad Zagranicznego Ukrainy (SZRU). Takim symbolem może być choćby logo Facebooka. Do tego dochodzą uporczywe najścia funkcjonariuszy bezpieki.Czytaj także: Kreml eliminuje kandydatów opozycji w wyborach. Wystarczy choćby logo Facebooka