Odzew zerowy. Ma być mniej kiczu na Krupówkach, reprezentacyjnej ulicy Zakopanego. Na deptaku mają pojawić się stoiska z rękodziełem od lokalnych artystów, ale pomysł władz miasta na razie nie spotkał się z większym odzewem. W stoiskach na Krupówkach pamiątek jest masa. Nie brakuje magnesików na lodówkę, odzieży albo innych bibelotów nawiązujących w mniejszym czy większym stopniu do Zakopanego i Tatr, ale też wszelkiego badziewia. Bardziej wyszukanych pamiątek jest jednak jak na lekarstwo, ale urzędnicy chcą to zmienić.– Chodzi o to, żeby pokazać, że mamy piękne rzeczy, rękodzieło, coś, co jest wytwarzane u nas – tłumaczy Łukasz Filipowicz, burmistrz Zakopanego. – Dzisiaj sprzedajemy to w Czerwonym Dworze, punktach informacji turystycznej, może jest to dobry czas, żeby pojawiło się tego więcej na Krupówkach – ocenia.Przetarg zakończył się fiaskiemPierwszy przetarg zakończył się jednak fiaskiem – nie wpłynęła żadna oferta. Handlarzy to nie dziwi. – Za drogo by to wychodziło. Nie wiem, czy ludzie będą to tak chętnie kupować, czy będzie można na tym zarobić cokolwiek – przekonuje Sławomir Pawlikowski, sprzedawca pamiątek z Krupówek.Władze chcą, by stoiska z rękodziełem pojawiły się na deptaku jeszcze w tym sezonie.Czytaj także: Pornografia na Krupówkach. „Prowadzimy czynności wyjaśniające”