Wracają z pełnymi torbami. Mundial w Stanach Zjednoczonych przyciągnął miliony kibiców z całego świata. Wielu z nich między kolejnymi meczami odkrywa jednak jeszcze jedną amerykańską atrakcję – ogromne supermarkety, centra handlowe i outlety. Andrei Fontana, 33-letni kibic z Brazylii, przyleciał do USA z dwiema dużymi, niemal pustymi walizkami. Podczas podróży do Atlanty, Miami i Nowego Jorku obejrzał z rodziną jeden mecz, ale każdego dnia spędzał co najmniej dwie godziny na zakupach.Do domu wróci z ubraniami, butami, kosmetykami, iPhone’ami i MacBookami. Jak przekonuje, za towary takich marek jak Nike, Lacoste, Columbia czy The North Face płacił średnio o około 30 procent mniej niż w Brazylii.Stany Zjednoczone, które organizują mundial wspólnie z Kanadą i Meksykiem, spodziewały się od pięciu do dziesięciu milionów zagranicznych gości. Wielu z nich korzysta z okazji i urządza sobie prawdziwe zakupowe tournée.Popyt i podażPrzedstawiciele amerykańskich centrów handlowych przyznają, że ruch jest tego lata bardzo duży – także w miastach, które nie organizują meczów. Kibiców przyciągają sklepy sportowe, mundialowe strefy, wspólne oglądanie spotkań i specjalne wydarzenia.Największe zainteresowanie nie ogranicza się jednak do koszulek piłkarskich, butów czy elektroniki. Wśród produktów szczególnie chętnie wywożonych z USA znajdują się między innymi paski wybielające do zębów, kosmetyki, witaminy i melatonina.Część z nich jest w innych krajach droższa albo trudniej dostępna. Niektóre amerykańskie pasty do zębów zawierają substancje wybielające objęte w Europie większymi ograniczeniami, a melatonina w wielu państwach nie jest sprzedawana tak swobodnie jak w Stanach Zjednoczonych.Czytaj też: Gwiazdor Norwegii zachwycił Peru. Ponad 500 dzieci z imieniem HaalandDla zagranicznych turystów atrakcją stały się nawet zwyczajne dla Amerykanów wizyty w sklepach Target czy Walmart. Abbey Dudley, 23-latka z angielskiego Leeds, odwiedziła podczas podróży San Francisco, Los Angeles i Las Vegas. Choć nie trafiła na żaden mecz swojej reprezentacji, przyjechała z listą zakupów obejmującą między innymi pastę do zębów, kremy i kosmetyki do pielęgnacji skóry.– Musieliśmy pojechać do Targetu. To był jeden z największych sklepów, jakie kiedykolwiek widziałam – opowiadała. Jak dodała, Amerykanie komentujący jej nagrania w mediach społecznościowych nie rozumieli zachwytu miejscem, które dla nich jest zwykłym supermarketem.Target poinformował, że sklepy położone w miastach mundialowych sprzedawały znacznie więcej turniejowych produktów niż pozostałe placówki. Wśród szczególnie popularnych zakupów dokonywanych przez zagranicznych klientów znalazły się najnowsze słuchawki Apple AirPods.Sklepowe doświadczenieZdaniem ekspertów dla wielu turystów odwiedzenie ogromnego amerykańskiego sklepu stało się częścią lokalnego doświadczenia – podobnie jak zobaczenie popularnych atrakcji czy spróbowanie charakterystycznego jedzenia.Przyjezdnych fascynuje wielkość supermarketów, liczba dostępnych produktów, rozbudowane działy ze słodyczami, płatkami śniadaniowymi i kosmetykami oraz sklepy, których nie ma w ich krajach.Zakupowa turystyka w USA nie zaczęła się oczywiście wraz z mundialem. Europejczycy od lat przywożą ze Stanów ubrania z outletów, kosmetyki, żywność i produkty kojarzone z amerykańską kulturą. Rosnące ceny sprawiły jednak, że coraz rzadziej chodzi wyłącznie o oszczędności.Amerykańskie ceny konsumpcyjne wzrosły między styczniem 2020 a majem 2026 roku o około 29 procent. Dla porównania w Danii wzrost wyniósł około 19 procent. Część turystów przyznaje więc, że zakupy nie są już tak opłacalne jak kiedyś, ale nadal pozwalają zdobyć produkty trudno dostępne w Europie lub wywołujące nostalgię.Czytaj też: Jeszcze więcej drużyn na mundialu? „Każdy powinien móc marzyć”