Subiektywny tydzień Zawioły. Po fali upałów w Polsce – fala ochłodzeń, nie tylko w pogodzie. Ochłodzenie w relacjach polsko-ukraińskich trudno zresztą nazwać tak łagodnie. Relacje zostały wręcz zmrożone. Rolę udziału w uroczystościach przedstawicieli władz ukraińskich na razie trudno ocenić. Tak kończy się 28. tydzień tego roku, ale wcześniej szczyt NATO w Ankarze i próba ratowania ochrony zdrowia. W „Subiektywnym tygodniu” także sport, muzyka i pożegnania. – Minęły 83 lata od ludobójstwa, którego na Wołyniu dokonali ukraińscy nacjonaliści. Bezlitośnie wymordowali około 100 tysięcy Polaków. Nie tylko na Wołyniu, ale także w Galicji Wschodniej i na Lubelszczyźnie. Opisy sposobów uśmiercania dzieci, kobiet, mężczyzn pokazują bestialstwo agresorów i brak jakichkolwiek ludzkich odruchów. Byli bezlitośni nawet dla ludzi, z którymi do tej pory żyli w zgodzie w tej samej okolicy.Odpowiedzialność ponosi Ukraińska Powstańcza Armia, która dziś ponownie staje się bohaterem Ukrainy. Wprawdzie ze względu na jej walkę z Sowietami, ale bez refleksji nad jej rolą w Zbrodni Wołyńskiej.Dziś czcimy pamięć ofiar, wraz z przedstawicielami rządu ukraińskiego i ze słowami Wołodymyra Zełeńskiego:„Ukraina dokłada starań, by rzetelnie ustalić fakty dotyczące osób zamordowanych w tamtych latach: tam, gdzie znajdowały się wioski i gdzie zginęli ludzie, prowadzone są prace poszukiwawcze. Ukraina jest zainteresowana przyspieszeniem tych działań. Już za dwa dni rozpoczną się prace ekshumacyjne na terenie wsi Ostrówki i Wola Ostrowiecka”.*– Sprawa Ukrainy jest kolejnym czynnikiem dzielącym Polskę. I przyczyniają się do tego politycy. Trudno bowiem oprzeć się wrażeniu, że gdyby nie ich wystąpienia i przepychanki, ochłodzenia relacji by nie było. A na pewno nie tak drastycznego. Kiedy po wybuchu pełnoskalowej wojny w 2022 roku, politycy rządzący nie zdążyli jeszcze zająć stanowiska, polskie społeczeństwo ruszyło z pomocą zaatakowanym sąsiadom. Dopiero wtedy, także ze sceny politycznej pojawiło się wsparcie. Politycy posłuchali narodu. Teraz pogłębiają konflikt. Pomysł odebrania Zełeńskiemu Orderu Orła Białego pojawił się, zanim ukraiński prezydent nadał jednej z jednostek armii, imię bohaterów UPA. Szukano pretekstu, by wytoczyć to najcięższe działo.Doszło nawet do absurdalnego wytykania sobie skali udzielonej pomocy wojskowej. Sugestia Mariusza Błaszczaka, że obecny rząd oddał Ukrainie „po cichu” rakiety do systemu Patriot i nazywanie tej decyzji skandalem, jest tego wyrazem. W efekcie Władysław Kosiniak-Kamysz podjął decyzję o odtajnieniu informacji o udzielonej Ukrainie pomocy. Czy to potrzebne? Z punktu widzenia koalicji rządzącej – tak. Patrząc jednak z innej perspektywy, sprzeciw budzi fakt, że jedna strona sceny politycznej musi w taki sposób reagować na rzucony nagle temat, będący elementem strategii przedwyborczej. Opozycja nie zastanawia się przy tym, jakie reakcje budzą tego rodzaju spory w Moskwie.*– Szczyt NATO w Ankarze przyniósł więcej korzyści, niż spodziewali się jego uczestnicy. Pakt potwierdził siłę punktu 5, który zakłada obronę każdego zaatakowanego członka NATO przez wszystkich jego sygnatariuszy. Nikt nie chce sytuacji, w której miałoby dojść do praktycznego testu tego zapisu, ale dobrze, że do takiego potwierdzenia doszło w świecie, w którym Stany Zjednoczone nie chcą pełnić roli obrońcy wszystkich uciśnionych.Szczyt pokazał też, że przywódcy państw europejskich nauczyli się Donalda Trumpa, jego gestów, słów, zmian decyzji i impulsywności. Nauczyli się na pewne wypowiedzi nie reagować, czasem nawet przytakiwać i tylko się uśmiechać. Tak było w przypadku Marka Ruttego, w którego obecności Trump stwierdził, że Hiszpania „do niczego się nie nadaje”.*– Reforma ochrony zdrowia, którą zaproponowała ministra Jolanta Sobierańska-Grenda, nie jest reformą, a jedynie mydleniem oczu i listą propozycji zmian. I to takich, które trudne będą do wprowadzenia. Właśnie dlatego, mimo że pojawiały się one już wcześniej, nikomu nie udało się tego zrobić. Albo nie miał odwagi, by je wprowadzić. Radykalne zmiany w ochronie zdrowie są bowiem bardzo ryzykowne dla każdej ekipy rządzącej. Bo zdrowie jest najważniejsze. Jeśli obywatele nie czują się zaopiekowani w placówkach medycznych – dają wyraz niezadowoleniu przy urnach wyborczych. To za duże ryzyko dla sił politycznych.*– Donald Trump ingeruje w piłkę nożną. Do tej pory trudno było sobie wyobrazić taką sytuację, ale biorąc pod uwagę to jakim człowiekiem jest prezydent Stanów Zjednoczonych i co imponuje szefowi FIFA, można było się czegoś podobnego spodziewać.Otóż Trump jest przekonany o swojej wszechwładzy i możliwości wpływania na wszystko, co dzieje się ważnego na tym świecie. Tym bardziej w dyscyplinie, w której najważniejsza impreza rozgrywana jest w jego kraju i jest jakimś „soccerem” (to amerykańska nazwa piłki nożnej, która w hierarchii ważności i popularności, jest za futbolem amerykańskim, koszykówką, hokejem i baseballem). Gianni Infantino jest z kolei człowiekiem kochającym pieniądze i obracanie się wśród ludzi posiadających władzę, najlepiej autorytarną. I robi wszystko, by wkupić się w łaski takich ludzi. Stąd pokojowa nagroda FIFA dla Trumpa (połaskotał go tym niemiłosiernie) i prezent w postaci żółtej i czerwonej kartki.No właśnie. Trumpowi nie spodobała się czerwona kartka dla jednego z najlepszych piłkarzy reprezentacji USA Folarina Baloguna. Interweniował więc by mu tę kartkę anulować i by mógł on wystąpić w meczu z Belgią. Udało się. Infantino posłuchał swego idola (w niezależną decyzję FIFA nikt nie wierzy).Po cichu liczyłem, że Balogun nie zechce zagrać w tym meczu albo Mauricio Pochettino nie wystawi tego piłkarza do gry. Przeliczyłem się. Amerykanów spotkała za to kara w postaci sromotnej porażki z Belgami 1:4.Do końca mundialu jeszcze tylko cztery mecze.*– Międzynarodowy Komitet Olimpijski spoliczkował Ukraińców i wszystkich tych, którzy w wojnie z Rosją stoją po ich stronie. MKOl tymczasowo zniósł zawieszenie Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego, sugerując światowym federacjom dopuszczenie rosyjskich sportowców do rywalizacji w kwalifikacjach olimpijskich do igrzysk w Los Angeles. To miasto może być kluczem w tej decyzji. Donald Trump bowiem od dawna nie ma nic przeciwko startowi Rosjan w imprezach sportowych i chętnie zobaczyłby ich w amerykańskich igrzyskach.Już teraz, kilka dni po decyzji MKOl, wiadomo, że z realizacją zamierzeń centrali olimpijskiej może być problem. Polski minister sportu Jakub Rutnicki szybko oznajmił, że zakaz startu rosyjskich i białoruskich sportowców w imprezach w Polsce pod symbolami narodowymi, nadal obowiązuje.MKOl-owi brakuje wyobraźni. Argument dotyczący apolityczności sportu można włożyć między bajki. Jest to mit. A sugestie, że dzięki tej decyzji oddzielamy politykę od sportu, są nietrafione. Polityka siedzi w sporcie od dawna i długo z niej nie wyjdzie. Bo nie chce wyjść. A sport politykę lubi i potrafi wykorzystywać.Zresztą, wojna Rosji z Ukrainą jest przypadkiem specyficznym. Czy działacze Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego zastanowili się, jak będzie wyglądała ewentualna rywalizacja Ukrainy z Rosją? Czy nawet Francji z Rosją? Może Niemiec z Rosją? Wielkiej Brytanii? Polski? To kraje najbardziej zaangażowane w pomoc Ukrainie, bardzo świadome zagrożeń, jakie płyną z Moskwy. Świadome też bestialstwa, z jakim Rosjanie mordowali i mordują Ukraińców, ataków na ludność cywilną, wojny hybrydowej prowadzonej wobec Europy Zachodniej.Naród rosyjski i sportowcy rosyjscy nie są winni zbrodni Putina i jego ekipy? Są. Popierają działania armii rosyjskiej, spotykają się z prezydentem i odbierają od niego odznaczenia. Nie wszyscy, ale tutaj niech również obowiązuje zasada: „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”. Odpowiedzialność zbiorowa. Radykalna, tak jak radykalne są działania żołnierzy rosyjskich.Czytaj też: KE ostro krytykuje MKOl. „To bardzo niepokojący krok"*– Zespół Rolling Stones wydał dwudziestą piątą płytę w swojej historii. Nosi tytuł „Foreign Tongues” i zawiera czternaście piosenek dość różnych, choć zabarwionych jak zwykle tą samą gitarą Keitha Richardsa i krzykliwym wokalem Micka Jaggera. Należy chwalić osiemdziesięcioletnich panów, że ciągle im się chce pisać i komponować dla fanów, że myślą nawet o trasie koncertowej. I cenić za wkład w historię rocka. I tak właśnie mam – doceniam. Ale jestem z tych, których muzyka Stonesów nie porusza, ta płyta również. I choć uznam ten album za jedno z ważniejszych wydarzeń muzycznych roku, to zasłuchiwać się w tych utworach nie będę, mimo udziału w nich fantastycznych gości, takich jak Paul McCartney, Steve Winwood czy Robert Smith. Dość powiedzieć, że najlepszym utworem na tej płycie jest „You know I’m No Good” z repertuaru Amy Winehouse.I wcale nie jest tak, że od Jaggera i Richardsa nic a nic, bo oczywiście „Angie” czy „Almost Hear You Sigh” to wybitne dzieła. Często też w głowie brzmi „Anybody Seen My Baby”, choć w tym przypadku muzycy przyznają się do zapożyczenia od K.D. Lang z utworu „Constant Craving”.Czytaj też: Anthony Hopkins wydaje album. Singiel powstał 63 lata temu*– Zmarła piosenkarka Bonnie Tyler, polskiej publiczności znana jeszcze z lat osiemdziesiątych, choćby z duetu z Shakinem Stevensem „Rockin’ Good Way”. Miała charakterystyczny sposób śpiewania z delikatną chrypką, czym przykuwała uwagę słuchaczy. Ta chrypka pojawiła się po operacji usunięcia guzków na strunach głosowych. Złamała wtedy zakaz mówienia, wytrzymała tylko kilka dni. Przed operacją jej głos był czysty do tego stopnia, że rodzice zmuszali ją do śpiewania kościelnych hymnów.Przez ostatnie dwa lata w naszym kraju koncertowała ponad dziesięć razy, przyjmowana była z ogromną sympatią.*– Dziennikarska Polska pożegnała jednego z najwybitniejszych komentatorów tenisa – Karola Stopę. Nikt nie robił tego tak jak on. Kiedyś nasunęło mi się porównanie do Roberta Makłowicza, który opowiadając o najrozmaitszych potrawach, wywoływał u widza czy słuchacza pragnienie rozsmakowania się w tym, co proponuje. Karol Stopa miał podobnie. Jego głos, dobór słownictwa, najczęściej spokój, ale czasem też irytacja powodowały, że tenis chciało się oglądać i oglądać.Kiedy pracowałem w redakcjach sportowych, czy to TVN24, czy to Canal Plus, pierwszym nazwiskiem, jakie padało przy rozstrzyganiu kogo poprosić o komentarz było: Karol Stopa.I nawet kiedy zdarzyła mu się wpadka w postaci niecenzuralnych słów wypowiadanych bez świadomości, że jest na antenie, widzowie uśmiechnęli się ciepło i ze zrozumieniem. Bo to był Karol Stopa.Ciąg dalszy nastąpi za tydzień...