Dowody z telefonu i komputera. Furiat, który z maczetą i kastetem ranił policjantów Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości na warszawskim Ursynowie, od miesięcy szykował atak na komendanta tej formacji i jego podwładnych. Zbrodnicze plany odkryto już po ujęciu napastnika. Sprawa jest tajemnicza, bo 29-latek nie był w zainteresowaniu CBZC. – Piątkowy atak na naszego kolegę idącego do pracy, był dla nas zaskoczeniem. Ale najbardziej szokujące okazało się odkrycie, że to nie był przypadek. Ten człowiek od kwietnia planował zabójstwa komendanta CBZC mł. insp. Wojciecha Olszowego oraz innych funkcjonariuszy cyberbiura. Miał zdjęcia ludzi oraz budynku – mówi anonimowo portalowi TVP.Info jeden z oficerów CBZC. Sprawca napaści na policjantów cyberbiura usłyszał w prokuraturze kilka zarzutów, w tym czynienia przygotowań – w okresie od 12 kwietnia do 9 lipca 2026 roku – do zabójstwa mł. insp. Wojciecha Olszowego (komendanta CBZC) oraz innych funkcjonariuszy tej formacji. Grozi za to do 12 lat więzienia. Sąd aresztował napastnika na trzy miesiące. Planował zamach od miesięcy Dowody na zaplanowanie ataków na policjantów CBZC odkryto w telefonie i komputerze 29-letniego mężczyzny, który w piątek rano zaatakował jednego z funkcjonariuszy na warszawskim Ursynowie, gdzie mieści się siedziba biura. Zabezpieczono notatki bezsprzecznie wskazujące, że napastnik zamierzał zabijać policjantów cyberbiura i jak chciał to zrobić. Informację o takich planach jako pierwszy podał portal Tvn24. – Najdziwniejsze jest to, że ten człowiek nigdy nie był w naszym zainteresowaniu. Mało tego, ma też czystą kartotekę. To wygląda na jakąś nagłą obsesję wynikającą z poważnych zaburzeń psychicznych. Zresztą wskazywałoby na nie zachowanie mężczyzny podczas zatrzymania – dodaje rozmówca TVP.Info. Czytaj także: Policjanci ranni po ataku w Warszawie. Sprawca rzucił się z kastetami„Pozabijam was, wy ku…” Jak już wspominaliśmy, 29-latek najpierw zaatakował kastetem policjanta idącego do „firmy” przy ul. Wąwozowej. Chwycił go za szyję, zamierzając zapewne uderzyć kastetem w twarz, ale funkcjonariusz wyrwał się napastnikowi. Ten zdołał go uderzyć tylko w nogę, powodując ranę, którą trzeba było zszyć w szpitalu. Agresor uciekł, ale niezbyt daleko, bo w pobliżu stacji metra kabaty namierzyło go kilkoro funkcjonariuszy CBZC, którzy ruszyli w pogoń za sprawcą napadu na ich kolegę. – Był bardzo agresywny i nadmiernie pobudzony. Bluzgał i krzyczał, że nas zaje… i inne takie. Miał do nas jakieś dziwne pretensje. Jakby był w jakimś amoku. Podczas zatrzymania poturbował jeszcze dwie osoby, ale niegroźnie – opowiada funkcjonariusz CBZC. – Gdy sprawdziliśmy jego plecak, okazało się, że trzymał w nim długą maczetę. Gdyby nie to, że został szybko unieruchomiony, mógłby po nią sięgnąć i nie wiadomo czy nie doszłoby do tragedii – dodaje. Według ustaleń portalu TVP.Info śledczy będą chcieli, aby 29-latek został jak najszybciej przebadany przez biegłych psychiatrów. Zapewne konieczna też będzie wielotygodniowa obserwacja sądowo-psychiatryczna podejrzanego. Nie wiadomo, czy mężczyzna leczył się w przeszłości psychiatrycznie. Jego zachowanie nasuwa podejrzenie ataku psychotycznego. Czytaj także: Uzbrojony w maczety zaatakował policjanta