Zdał śpiewająco. Prezydent USA poinformował, że przeszedł badania lekarskie i – już po raz trzeci – test sprawności umysłowej. Wszystko miało odbyć się w szpitalu wojskowym Waltera Reeda w Waszyngtonie, a wyniki są pozytywne. Donald Trump podkreślił, że test sprawności umysłowej – jako jedyny prezydent w historii USA – wykonał już trzeci raz.– Odpowiedziałem dobrze na każde pytanie. Podejrzewam, że niewielu ludziom w Waszyngtonie (...) udałoby się udzielić prawidłowych odpowiedzi na połowę z tych pytań – przekonywał.Wzmiankę o badaniach Donald Trump zamieścił w swoim wpisie w mediach społecznościowych, krytykującym książkę dziennikarzy „New York Timesa” na temat swojej prezydentury.Po raz ostatni Biały Dom informował o badaniach Trumpa w szpitalu Walter Reed w maju. Lekarz Trumpa zapewnił, że prezydent cieszy się doskonałym zdrowiem i jest w pełni zdolny do wykonywania wszystkich obowiązków naczelnego dowódcy oraz głowy państwa.Powracające pytania o kondycję TrumpaW debacie publicznej powracają pytania dotyczące kondycji psychicznej Donalda Trumpa. W tej kwestii zaczęły pojawiać się głosy nie tylko publicystów.W maju w opublikowanym na łamach British Medical Journal oświadczeniu trzydziestu psychiatrów, psychoanalityków i lekarzy stwierdziło, że prezydent USA jest „mentalnie niezdolny” do pełnienia funkcji prezydenta Stanów Zjednoczonych. Autorzy dokumentu wskazali na – jak to określili – „obiektywnie dostrzegalne symptomy poważnych problemów medycznych”. Wśród nich wymienili pogarszające się funkcje poznawcze, osłabioną kontrolę impulsów, epizody dezorientacji oraz myślenie wielkościowe, które balansuje na granicy urojeń.Czytaj także: Samolot Trumpa na lotnisku Trumpa z Trumpem na pokładzieEksperci zaapelowali nawet o rozważenie uruchomienia 25. poprawki do konstytucji USA – nadzwyczajnego mechanizmu pozwalającego odsunąć prezydenta od władzy, jeśli zostanie on uznany za niezdolnego do wykonywania obowiązków. Tak otwarta interwencja środowiska medycznego jest praktycznie bez precedensu we współczesnej historii amerykańskiej polityki. Pokazuje również rosnący niepokój, który wykracza daleko poza tradycyjne podziały partyjne w Waszyngtonie.