Bezpieczne miejsca potrzebne od zaraz. Wojna za wschodnią granicą zmieniła szybko nasze spojrzenie na wiele spraw. Jedną z nich są schrony gwarantujące bezpieczeństwo dla ludności. Pod tym względem jesteśmy na szarym końcu w Europie. W przypadku zagrożenia tylko 36 obywateli na 1000 miałoby miejsce w schronie. – W analizie ryzyka i zagrożenia to bardzo niebezpieczna sytuacja. Kto i według jakiego kryterium będzie wchodził do środka, gdy za plecami będą spadać bomby? – mówi portalowi TVP.Info ekspert tego rynku Sebastian Kubiak. Tomasz Łyżwiński, portal TVP.Info: Czy wojsko już się do was zgłasza po jakieś rozwiązania?Sebastian Kubiak, prezes zarządu wrocławskiej firmy Schrony Sp. z o.o.: Na razie to my zgłaszamy się do wojska. Na tym polu jest spora bariera, jeśli chodzi o certyfikację. Mamy jeden produkt, który stoi już na poligonie i będzie testowany w warunkach poligonowych. Jeśli wojsko stwierdzi, że to jest coś, czego potrzebuje, to być może jakaś współpraca zostanie nawiązana. To jest wzmocniony moduł stalowy naziemny. Natomiast naszym głównym nurtem są schrony kopane, budowane pod ziemią, w technologii żelbetowej.W przypadku wariantu naziemnego, jaki jest cel takiego schronu?To są bardziej moduły ochronne, dedykowane dla centrów zarządzania czy zabezpieczenia jednostek rządowych itp. To są przenośne stacje mobilne przeznaczone do ochrony balistycznej przed odłamkami po wybuchu lub ostrzałem z broni małokalibrowej.Idealne rozwiązanie np. dla Służby Ochrony Państwa?Mogą być wykorzystywane w każdej sytuacji, kiedy człowiek może czuć się zagrożony poprzez ostrzał. Wiadomo, że taki moduł naziemny nigdy nie wytrzyma uderzenia pocisku o kalibrze 155 mm, natomiast zawsze będzie gwarantował ochronę balistyczną. Cały projekt jest ustandaryzowany. Można go przewozić tak, jak się przewozi kontenery na TIR-ach.Ostatnio coraz głośniej mówi się o braku w kraju odpowiedniej liczby klasycznych schronów dla ludności, czy w związku z tym rośnie zapotrzebowanie na budowę tego typu infrastruktury?Tak. Władze lokalne muszą spełnić tzw. obowiązek ustawowy wynikający z ustawy OLiOC (Ochrona Ludności i Obrona Cywilna – reguluje system ochrony ludności w czasie pokoju oraz obrony cywilnej na wypadek wojny – red.). Przepisy mówią o zagwarantowaniu w pewnym stopniu ochrony i ukrycia dla lokalnej ludności. Nieco inaczej to wygląda dla wsi, inaczej dla miasta. Wszyscy włodarze terenu, głównie wójt, burmistrz czy prezydent miasta są za to odpowiedzialni. Czytaj także: Zmiany w ochronie ludności. Nowe punkty schronienia w całym krajuCzy w związku z tym władze wychodzą z jakąś inicjatywą?Oczywiście. Można powiedzieć, że na razie wszyscy startujemy z pozycji zero. Przez około 60 lat był w tym zakresie deficyt budowlany, jak i prawny. My też się tego uczymy. Ciężko powiedzieć tu o jakiś zespołach ekspertów, na pewno nie ma grup, które mogłyby powiedzieć, że zjadły na tym beczkę soli, bo temat ma zaledwie kilka lat (ustawa weszła w życie 5 grudnia 2024 roku – red.). Nasz projekt można nazwać niemowlakiem biznesowym, natomiast ludzie, którzy go tworzą, mają bardzo duże doświadczenie w zakresie projektowania, prawnym, operacyjnym czy konstrukcyjnym.Jak ma wyglądać taki modelowy schron dla ludności cywilnej?Nie ma dwóch takich samych schronów. Każdy jest inny. Jest kilka zmiennych, które mają wpływ na finalny model schronu. Bardzo ważna jest wiedza na temat struktury gleby, trzeba znać funkcjonalność – bo wszystko, co w tej chwili jest związane ze schronami, musi być w tzw. systemie dual use – ma on być wykorzystany na czas pokoju, jak i zagrożenia. Tylko gmina wie, jaką inną funkcję dla tego pomieszczenia planuje. Duże miasta idą w kierunku miejsc parkingowych, bo w aglomeracjach tego brakuje. Natomiast mniejsze miasta tego nie potrzebują, ale mogą robić tam obiekty sportowe, kulturalne czy oświatowe. Dla władz lokalnych przygotowujemy koncepcje, programy funkcjonalno-użytkowe. Na bazie tych projektów samorząd może tworzyć jakieś pierwsze kosztorysy. Przynajmniej mogą poznać, na jakich budżetach przyjdzie im pracować. Bez programu funkcjonalno-użytkowego nie da się oszacować, ile taki projekt może kosztować. Inaczej też takie koszty będą wyglądać dla schronu, a inaczej dla ukrycia. Sądzimy, że ta różnica jest razy trzy, albo nawet razy cztery.Z czego wynikają te różnice?Schron musi posiadać filtrowentylację, być szczelny i hermetyczny. Obowiązkowa jest w nim strefa bytowa i techniczna z podziałem na tzw. część brudną i czystą plus jeszcze kilka innych kryteriów. Ukrycie jest miejscem, które daje schronienie wyłącznie balistyczne. Jeśli dojdzie do skażenia biologicznego bądź chemicznego, to ukrycie nie gwarantuje już niestety takiego bezpieczeństwa. Gminy szybko się uczą i kiedy jest u nich temat schronów na tapecie, to one go szybko przyswajają. Czytaj także: Lokalizacja schronów dostępna przez aplikacjęStwierdził pan, że ważnym elementem przy planowaniu schronu jest struktura gleby…W zależności od niej dobierana jest technologia wykopu. Inaczej to wygląda w przypadku np. gliniastego terenu, a inaczej w przypadku piasku. Czasami można to robić rozkopem, czasami konieczne jest larsenowanie (wstawianie specjalnych ścianek zabezpieczających przed osuwaniem się ziemi – red.). Znaczenie ma też to, na ile metrów w dół można zejść. Zdarza się również, że badania geologiczne w ogóle wykluczą możliwość budowania schronu w danym miejscu np. ze względu na cieki wodne. Jeśli ktoś chce mieć schron do poziomu minus jeden, to trzeba wejść minimum 12-15 metrów w głąb ziemi i sprawdzić strukturę gleby.Czy zainteresowanie tworzeniem schronów dotyczy konkretnych regionów Polski, czy obejmuje już cały kraj?Ta tendencja zaczyna dominować wszędzie, bo jak przyjdą wybory, to opozycja – kto by to nie był – będzie wytykać, że zaniedbania dotyczą bezpieczeństwa ludzi. Więc, chcąc nie chcąc, tym tematem władze muszą się interesować i pisać wnioski, bo w grę wchodzi pozyskanie dofinansowania z województwa oraz przygotowanie finansowania z własnych środków. Możliwe jest też pozyskiwanie partnerów finansowych z obszarów prywatnych, czyli PPP – partnerstwa prywatno-publiczne. Deweloper może np. nabyć na preferencyjnych zasadach jakiś teren, gwarantując w zamian udostępnienie infrastruktury podziemnych nieruchomości pod MDS lub ukrycia, w sytuacji zagrożenia, dla określonej liczby osób.Jakie jest zainteresowanie w Polsce budową prywatnych schronów?Branża jest stosunkowo młoda, ale od dwóch lat – odkąd jesteśmy na rynku – te pytania się pojawiają. Na razie jest więcej pytających niż zamawiających, ale jest to zwiastun pewnego szoku popytowego. Wcześniej lub później, ale on nastąpi. Biorąc pod uwagę całą Europę, jeśli chodzi o infrastrukturę schronową, to wraz z Niemcami, jesteśmy na samym końcu. Polska na dzień dzisiejszy ma 3,6 procent pokrycia w infrastrukturze schronowej, czyli statystycznie, gdyby była sytuacja zagrożenia, to na tysiąc osób, które stanęłyby pod schronem, wejść do niego mogłoby tylko 36. W analizie ryzyka i zagrożenia to bardzo niebezpieczna sytuacja. Kto i według jakiego kryterium będzie wchodził do środka, jak za plecami będą spadać bomby? Z Niemcami jest jeszcze gorzej, bo tam jest tylko 0,5 procent pokrycia schronowego. Pewnie wynika to z takiej świadomości, że wszyscy myśleli, iż tej wojny nie będzie. Natomiast to, co się stało z Krymem i potem wojna na Ukrainie potwierdza, że jednak chyba musimy rozwijać koncepcję silnego państwa, gdzie jesteśmy uzbrojeni i mamy też gdzie schować obywateli. Czytaj także: Warszawa gotowa na atak Putina? „Mamy przygotowane schrony”Na Zachodzie ludzie majętni nie liczą na pomoc państwa i dość powszechnie sami fundują sobie własne schrony…Bogaci ludzie są zainteresowani ukryciem siebie, jak i swoich majątków oraz zasobów. Procesujemy takiego klienta, który, oprócz tego, że będzie budował schron, chce tam też przechowywać dzieła sztuki. To zrozumiałe. W tym wypadku taki schron służy też jak swego rodzaju sejf. Szczególnie kiedy przychodzi funkcjonować w warunkach wojennych.Jak duża jest skala zainteresowania polskich bogaczy tego typu rozwiązaniami?Nie ma na ten temat danych statystycznych, bo dopiero niedawno powstała ewidencja obiektów zbiorowej ochrony OZO. Obecnie bez względu czy jest to schron publiczny, czy prywatny, to musi on być tam zarejestrowany. Nie ma też danych historycznych, na podstawie których można by jakąś statystykę wyczytać.Jak wygląda taki prywatny schron?Elementem stałym takiego schronu jest np. komunikacja krytyczna – najczęściej trzystopniowa. To jest LTE, Starlink i krótkofalówka. LTE w przypadku blackoutu nie działa, Starlink – jeśli zostanie wyłączony, nie działa. Na końcu zostaje nam krótkofalówka. Można się więc dopasowywać do konkretnych okoliczności. To jest nasza sugestia, oczywiście, gdyby ktoś sobie takich sposobów łączności nie życzył, to tego nie robimy. Natomiast w takim wypadku funkcja schronu zostaje obniżona, bo jak jesteśmy w środku, to chcielibyśmy wiedzieć, co dzieje się na zewnątrz. Szczególnie kiedy istnieje ryzyko skażenia biologicznego czy chemicznego, to ciężko wyjść i badać sytuację. Oczywiście do wyposażenia schronu należy też system kamer wewnętrznych i zewnętrznych. Czytaj także: „Poradnik bezpieczeństwa” w pigułce. Instrukcja na wypadek kryzysuJaki jest koszt wybudowania dobrego schronu?U nas koszt przygotowania najmniejszego schronu jest w cenie kawalerki w Warszawie. To tzw. Shell House o powierzchni 24 metrów kwadratowych. Dla rynku publicznego szef naszego działu projektowego i współwłaściciel Schrony Sp. z o.o. mgr inż. arch. Maciej Majewski projektuje już dwa największe polskie schrony – w Grodzisku Mazowieckim pełny projekt budowlano wykonawczy i program funkcjonalno-użytkowy dla Legnicy. To są pomieszczenia dla 2-3 tysięcy osób. Kompleks jest formą hybrydy, bo tam jest planowany i schron i ukrycie, i parkingi. W kontekście rynku prywatnych schronów pracujemy w dużym reżimie informacyjnym, bo nikt z prywatnych osób nie życzy sobie, aby takie dane były upubliczniane. To osobiste dobro luksusowe, które zazwyczaj wymaga pełnej dyskrecji.