„Promocja” według Kremla. Najpierw narzekali na wysokie ceny, teraz wydaliby ostatnie ruble, żeby tylko zatankować. Rosyjscy kierowcy spędzają w kolejkach po paliwo nawet kilkadziesiąt godzin, a braki na stacjach stają się coraz bardziej dotkliwe. Niektórym jednak takie problemy są teraz obce. Na okupowanym Krymie paliwo rozdawane jest... za darmo. Po ukraińskich atakach na infrastrukturę energetyczną i rafinerie produkcja benzyny w Rosji pokrywa już tylko 65 proc. krajowego zapotrzebowania. Jak podała Agencja Reutera, powołując się na źródła w rosyjskim sektorze petrochemicznym, Moskwa zwiększyła import paliwa i wprowadziła zakaz jego eksportu.Paliwowe eldorado. 20 litrów paliwa za darmo dla każdegoW tym samym czasie Kreml zafundował mieszkańcom okupowanego Krymu paliwowe eldorado. Ministerstwo Paliw i Energii republiki poinformowało, że od soboty na 99 stacjach można tankować benzynę i olej napędowy za darmo. Wystarczy posiadać specjalny kod QR. Nie można co prawda robić zapasów do kanistrów ani przekraczać limitu 20 litrów na osobę, ale wielu kierowcom taka ilość paliwa w zupełności wystarcza na tydzień podróży. A po paru dniach można zdobyć kolejny kod.Tymczasem ceny paliw w Rosji nadal rosną. Według Rosstatu tylko w ciągu tygodnia benzyna podrożała o ponad 2 proc., a oleju napędowego o prawie 3,5 proc. Paliwo w Rosji nie było tak drogie od ponad 15 latMinisterstwo Rozwoju Gospodarczego szacuje, że roczny wzrost cen na stacjach wyniósł 21,9 proc. Takich podwyżek nie było od maja 2010 r. Problem okazał się wyjątkowo dotkliwy na anektowanym Krymie, gdzie na czarnym rynku za litr benzyny trzeba było niedawno zapłacić 250-400 rubli. To dwa razy więcej niż oficjalnie na stacjach.W ciągu ostatnich dwóch miesięcy Ukraińcy zaatakowali 10 spośród największych rafinerii w Rosji, co spowodowało spadek wolumenu przerobu ropy do najniższego poziomu od początku wieku.CZYTAJ TEŻ: Szpiegowskie małżeństwo Rosjan skazane. Nadali paczkę z bombą