Umorzono sprawę. Prokuratura w Świeciu umorzyła sprawę lądowania awionetki na autostradzie A1 w Nowych Marzach. Wiosną 2026 roku doszło do niecodziennego zdarzenia. Z powodu spadku mocy silnika na trasie wylądował samolot. Nikomu nic się nie stało, dlatego ostatecznie sprawa została umorzona. Przyczyną nietypowego lądowania była utrata mocy silnika. Ruch drogowy został na czas operacji całkowicie wstrzymany. Dzięki temu nie doszło do kolizji ani zagrożenia dla kierowców. Lądowanie przebiegło bezpiecznie, a maszyna nie została uszkodzona.Służby szybko zabezpieczyły miejsce zdarzeniaNa miejsce natychmiast skierowano policję, straż pożarną oraz służby autostradowe. Ich zadaniem było zabezpieczenie terenu oraz koordynacja ruchu. Policjanci ustalili, że 32-letni pilot, mieszkaniec powiatu grudziądzkiego, był trzeźwy i posiadał wymagane uprawnienia. To ważny element w kontekście dalszego postępowania, które prowadzone było pod kątem artykułu 174. kodeksu karnego, czyli sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu.Pilot szukał miejsca do lądowaniaPilot z pasażerem na pokładzie wykonywał lot po planowanej trasie. W trakcie powrotu, w rejonie granicy ATZ lotniska startu, nastąpiła utrata mocy silnika. Śmigło wiatrakowało, a silnik okresowo odzyskiwał częściową moc. Pilot rozpoczął poszukiwanie miejsca do lądowania awaryjnego, kierując się wzdłuż linii kolejowej, a następnie autostrady. Po ocenie terenu i sytuacji ruchu drogowego pilot podjął decyzję o lądowaniu na jezdni autostrady, które przebiegło bezpiecznie. Pilot i pasażer nie odnieśli obrażeń, a samolot nie uległ uszkodzeniom – informowała Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych o zdarzeniu na A1 w Kujawsko-Pomorskiem.Prokuratura umorzyła sprawęSprawą najpierw zajęła się policja, a potem została ona skierowana do prokuratury. Śledczy ostatecznie zdecydowali, że nie doszło do przestępstwa i sprawę umorzono. Sprawa dotyczyła ewentualnego nieumyślnego sprowadzenia zagrożenia katastrofą w ruchu. Prowadzący prokurator stwierdził, że czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego.– Nikt nie ucierpiał, w chwili lądowania na autostradzie nie powstało żadne zagrożenie. Samolot został zepchnięty na pobocze, nie doszło do przestępstwa, niemniej jednak skierowaliśmy do policji wniosek, by ta wszczęła postępowanie w sprawie ewentualnego wykroczenia – tłumaczył w rozmowie z TVP3 Bydgoszcz Piotr Głowacki, zastępca Prokuratora Rejonowego w Świeciu.Za mało paliwa?Swoje postępowanie w sprawie incydentu prowadzi również Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych. Na razie nie opracowano jeszcze końcowego raportu dotyczącego zdarzenia. We wstępnej opinii pojawia się natomiast sprawa utraty mocy silnika.Dziennikarze TVP3 Bydgoszcz ustali, że prawdopodobną przyczyną tego zdarzenia mogła być zbyt mała ilość paliwa, która wpłynęła na stan maszyny, co zmusiło pilota do lądowania. Według zapewnień stan maszyny przed startem, w tym poziom paliwa, miał być sprawdzony.Czytaj także: Rosja na oparach. Paramilitarne bojówki Kozaków pilnują stacji paliw