„Sprowadzenie niebezpieczeństwa”. Niespełna trzy lata temu dwaj mężczyźni wykorzystali radiostację oraz aplikację z wgranym plikiem dźwiękowym w telefonie jednego z nich i kilkukrotnie nadali sygnały alarmowe radio-stop. Odebrały je lokomotywy kilkunastu pociągów w zasięgu sygnału i nagle hamowały. W drugim procesie sprawców sąd właśnie wydał wyrok. Sąd Apelacyjny w Białymstoku prawomocnie skazał dwóch mężczyzn za nadawanie sygnałów radio-stop na kolei, które uruchomiły w pociągach hamulce bezpieczeństwa. Zmienił jednak wyrok sądu pierwszej instancji.Nielegalnie nadawali sygnały radio-stop na kolei– Oskarżonemu Mateuszowi K. karę jednego roku pozbawienia wolności (…). Oskarżonemu Dawidowi S. karę grzywny w wysokości 400 stawek dziennych, ustalając wysokość jednej dziennej stawki grzywny na wysokość 40 złotych – orzekł Grzegorz Skrodzki z Sądu Apelacyjnego w Białymstoku.Obniżone kary są konsekwencją zmiany kwalifikacji prawnej czynu, której dokonał sąd drugiej instancji. Prokuratura zarzuciła mężczyznom sprowadzenie niebezpieczeństwa dla mienia w wielkich rozmiarach. Jego wartość oszacowała na co najmniej 149 mln zł. W pierwszym procesie sąd częściowo uznał tę kwalifikację i wydał wyrok 2 lat i 1,5 roku więzienia oraz kary pieniężne.Prokuratura planuje złożenie wniosku o uzasadnienie wyroku. Według jej ustaleń, działania Mateusza K., byłego już policjanta z Białegostoku i jego kolegi Dawidowi S. ze Skierniewic naraziły 18 pociągów towarowych i osobowych wyposażonych w system radio-stop.Trzy lata temu pociągi stanęły jednocześnie m.in. w rejonie Łap i na trasie Sokółka-Szepietowo. Czytaj także: Praca z recydywistami. „Człowiek jedzie do zakładu i nie wie, co go czeka”