Polityk nie ukrywa prorosyjskich poglądów. Krzysztof Tołwiński, były wiceminister w rządzie PiS, złożył wizytę na Białorusi – podał ukraiński serwis NV. Polityk przekazał w prezencie apteczki pierwszej pomocy dla rosyjskich żołnierzy. Tołwiński już wiele razy powielał rosyjską oraz białoruską propagandę. Były wiceminister nie nawet nie próbował ukrywać wizyty na Białorusi. Wprost przeciwnie: w poście na Facebooku pokazał przekazywanie darów i narzekał na Polaków oraz władze kraju.„Państwo Polskie oraz znakomita większość społeczeństwa w bratobójczym konflikcie pomiędzy Ukraińcami a Rosjanami, czyli naszymi sąsiadami i nie chodzi tylko o wspólnotę granicy, ale także cały bagaż przeszłości i obowiązek przyszłości, zachowali się w sposób haniebny moralnie i politycznie katastroficzny” – stwierdził.„Przekazywanie broni nieodpłatnie jednej ze stron, zbiórki publiczne społeczeństwa na broń jednej ze stron obojętnie którą by nie była, będzie wiązało się z poniesieniem odpowiedzialności i konsekwencjami” – dodał.Były wiceminister sprezentował rosyjskim żołnierzom apteczki pierwszej pomocy– Mamy nadzieję, że rosyjscy żołnierze w okopach nigdy nie będą musieli z nich korzystać, ale jeśli coś się wydarzy, zawsze mogą liczyć na naszą pomoc – stwierdził polityk, przekazując apteczki. Jego słowa przytoczył ukraiński profil Saint Javelin na platformie X.Krzysztof Tołwiński wszedł do rządu w 2007 roku. Pełnił funkcję wiceministra skarbu w gabinecie Jarosława Kaczyńskiego. Trzy lata później trafił do Sejmu. Objął wtedy mandat po Krzysztofie Putrze, który zginął w katastrofie smoleńskiej. To właśnie wtedy Tołwiński dołączył do PiS, był też później związany z ugrupowaniem Kukiz'15.W połowie 2022 r. polityk odwiedził Białoruś. Ma także na koncie choćby występ w białoruskiej telewizji, gdy atakował polski rząd i Andrzeja Dudę.W tym roku białostocki sąd uznał polityka za winnego znieważania Ukraińców i nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym. Ukraińców „hołotą banderowską”. „Gazecie Wyborczej” powiedział potem, że ten wyrok to „zaszczyt”.CZYTAJ TEŻ: Chciał kontrolować firmę Ukrainki. Ma na koncie zarzuty o szpiegostwo