Jarosław Kaczyński zdarzenie uważa za prowokację. Jarosław Kaczyński nie mógł złożyć wieńca pod pomnikiem przy Placu Piłsudskiego w Warszawie podczas miesięcznicy smoleńskiej. Powodem było tam zorganizowanie w tym czasie innego zgromadzenia doraźnego. Lider Prawa i Sprawiedliwości ma o to pretensje do policji. Uważa, że funkcjonariusze stosują taryfę ulgową w odniesieniu do pojawiających się w tym miejscu postronnych osób.Politycy PiS złożyli wieńce „w pewnej odległości od monumentu”– Oni są osłaniani, a tutaj miesiąc w miesiąc jesteśmy obrażani, atakowani, łącznie z pogróżkami zabójstwa. Tego nie traktuję oczywiście poważnie, tylko że chodzi o to, że policja ma obowiązek w takiej sytuacji interweniować, a nie interweniuje – komentował zdarzenie na Placu Piłsudskiego lider PiS.Kaczyński wraz z grupą polityków PiS oraz szefem kancelarii prezydenta Zbigniewem Boguckim udali się w piątek rano na Plac Piłsudskiego w Warszawie, żeby jak co miesiąc złożyć wieńce przed pomnikami prezydenta Lecha Kaczyńskiego i Ofiar Tragedii Smoleńskiej 2010 roku. Na miejscu obecni byli już protestujący, a porządku pilnowała policja.Czytaj także: Wyzwiska i szarpanina. Awantura na miesięcznicy smoleńskiejPolitycy PiS nie zostali dopuszczeni przez funkcjonariuszy do pomnika byłego prezydenta, w związku z czym złożyli wieńce w pewnej odległości od monumentu.Jarosław Kaczyński o rosyjskim zleceniu– Mamy do czynienia w istocie w tej chwili z bojówkami rządzącej partii, a nie z policją i z tego będą musiały być wyciągnięte wnioski – mówił lider PiS, zmierzając przed pomnik Ofiar Tragedii Smoleńskiej 2010 roku. Jarosław Kaczyński wyciąga też wnioski z całego zajścia.– Trzeba niestety będzie wszystko budować od początku, trzeba będzie powołać jakąś gwardię obywatelską, która będzie bardzo zdecydowana, tak że ci z policji, którzy pozostaną w niej, będą wiedzieli, że muszą wykonywać swoje obowiązki – dodał polityk PiS.Jarosław Kaczyński, dopytywany przez dziennikarzy, jak policja uzasadniała swoje działania, powiedział, że funkcjonariusze poinformowali, że zostało tam założone zgromadzenie doraźne.Czytaj także: Kaczyński, Czerwińska i Suski w tarapatach. Kłopoty z prawem– Tacy jak ci, którzy tutaj to robią, po pierwsze odpowiedzą za to, co robili, a po drugie trzeba będzie jeszcze wyjaśnić, czy oni działają sami, czy też działają na zlecenie rosyjskie, czy też może jakiegoś innego państwa graniczącego z Polską. A to już jest ciężkie przestępstwo – mówił o protestujących lider PiS.Do sprawy odniosła się na platformie X stołeczna policja, która oświadczyła, że działania funkcjonariuszy podczas zabezpieczenia zgromadzeń na placu Piłsudskiego były prowadzone „wyłącznie na podstawie i w granicach obowiązującego prawa”.Policja zaznaczyła, że „pozostaje formacją apolityczną”, a „podejmowane decyzje i interwencje nie są uzależnione od poglądów, funkcji, przekonań ani przynależności organizacyjnej osób uczestniczących w tych wydarzeniach”.Kaczyński może odpowiadać przed Sejmową Komisją EtykiW późniejszym wpisie na platformie X minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński określił zachowanie prezesa PiS wobec Policji jako „skandaliczne”. „To hańba, że były wicepremier ds. bezpieczeństwa atakuje funkcjonariuszy i polski mundur. Policja dba o porządek publiczny i bezpieczeństwo każdego obywatela. Czasy polityków ponad prawem Panie Kaczyński minęły” – napisał. Z kolei przewodnicząca komisji administracji i spraw wewnętrznych Maria Janyska (KO) zapowiedziała, że zwróci się do prezydium komisji o skierowanie do Komisji Etyki wniosku o ukaranie Jarosława Kaczyńskiego.Zobacz także: Kaczyński zawiesił posła PiS. Były wiceminister podpadł po raz drugi