Anna Maria Żukowska w „Gościu poranka” TVP Info. To jest krok w dobrą stronę. Cieszę się, że został zrobiony, mam nadzieję, że zostanie zrealizowany, natomiast został rok do wyborów, więc obawiam się, że jest krucho z czasem – oceniła zapowiedź zmian w służbie zdrowia Anna Maria Żukowska, przewodnicząca Klubu Parlamentarnego Lewicy. Posłanka stwierdziła w „Gościu poranka” TVP Info, że takimi zmianami trzeba było zająć się od razu, od początku obecnej kadencji parlamentu. Na pytanie prowadzącego „Gościa poranka”, Mariusza Piekarskiego, czy Lewica popiera zapowiadane zmiany w służbie zdrowia, Żukowska odpowiedziała: – Popieramy, ale to za mało. – Może przez to powstać jakaś luka systemowa, przez którą osoby, które cwaniaczyły ostatnio, nadal będą cwaniaczyły – oświadczyła posłanka.Gość poranka w TVP Info: Anna Maria Żukowska, przewodnicząca Klubu Parlamentarnego LewicyJej zdaniem jednym z rozwiązań problemów służby zdrowia i sposobem na walkę z nadużyciami lekarzy powinno być „wydzielenie puli środków w ramach finansowania szpitali, które będą przeznaczone tylko na świadczenia medyczne”. – Środków, których nie będzie można przekazać na inny cel, w tym na wynagrodzenia. Wiemy, że problem z tym mają głównie małe miasta, powiatowe, które mają bardzo zadłużone szpitale, więc to jest paradoks, że właśnie one wydają kolosalne środki – zauważyła parlamentarzystka.Anna Maria Żukowska stwierdziła, że sam pomysł wprowadzenia zmian jest dobry, ale wygląda na to, że o sprawie zaczęło się mówić za późno i zmiany nie doczekają się realizacji przed końcem kadencji parlamentu.Konsolidacja szpitali może pomóc naprawić sytuację. „To nie oznacza ich likwidacji”– Od początku kadencji mówiliśmy, że od reformy ochrony zdrowia trzeba było zacząć. To jest kwestia finansowania i sieci szpitali – oceniła posłanka. Jej zdaniem obecna sieć szpitali, na wielu poziomach, jest skonstruowana tak, że placówki konkurują o pacjentów i kadrę medyczną. Lekarstwem na to ma być konsolidacja szpitali.CZYTAJ TEŻ: Minister zdrowia idzie do lekarzy. „Zmiany – tak, ale nie gilotyną”– To nie oznacza ich likwidacji. To oznacza wzięcie ich pod jeden wspólny zarząd, żeby nie musiały sobie wzajemnie wyrywać lekarza czy pacjenta – zaznaczyła.„Lekarze chyba nie czują tej społecznej opinii, tego, że ludzie są wkurzeni” Według Żukowskiej „sentyment społeczny jest w tej chwili po stronie zmian, wszyscy czują, że te zmiany są potrzebne”. Przyznała, że nie rozumie też sprzeciwu części lekarzy wobec rejestru ich zarobków. To właśnie po ujawnieniu rekordowych pensji kilku medyków wybuchł ostatni skandal w ochronie zdrowia.– Osoby, które zarabiają pieniądze budżetowe, czyli sędziowie, prokuratorzy, radni, posłowie, osoby pełniące funkcje w spółkach Skarbu Państwa – wszyscy muszą ujawniać swoje zarobki, to są oświadczenia majątkowe w pełni jawne. A tutaj w ogóle o tym nie ma mowy. To nie byłaby sytuacja, że do zarobków może zajrzeć sobie każdy Kowalski, tylko Agencja Wyceny Świadczeń Medycznych (...). O to chodzi – żeby mieć nad tym nadzór. Nie rozumiem lekarzy. Oni chyba nie czują tej społecznej opinii, tego, że ludzie są wkurzeni (...). Również na te spółki, spółeczki lekarzy, którzy się organizują na zasadzie wyciągania pieniędzy wszędzie tam, gdzie się da – stwierdziła posłanka.Pytana o nominację Jolanty Sobierańskiej-Grendy na stanowisko ministra zdrowia, Żukowska oceniła: – Moim zdaniem to był błąd. Widzimy to. Wszystko wybuchło w twarz po roku. Jednocześnie parlamentarzystka stwierdziła, że teraz mogłoby nie być chętnych na to stanowisko, bo „w rok można zostać najwyżej kozłem ofiarnym”. Ukraińcy i Polacy się kłócą, a Rosja zyskuje. Zełenski nie bez winyDziałaczka Lewicy została też zapytana o możliwe prowokacje przy okazji rocznicy krwawej niedzieli na Wołyniu 11 lipca. W ostatnich dniach mieliśmy do czynienia na przykład z „patrolem”, który próbował skontrolować biuro prowadzone przez Ukrainkę.– Historia jest ważna, historia na pewno rzutuje na przyszłość, stanowi element polityki historycznej, polityki zagranicznej, ale jednak obecnie walczący naród ukraiński jest narodem heroicznym – powiedziała.Posłanka przyznała jednak, że obecne pogorszenie relacji polsko-ukraińskich jest w pewnym stopniu winą ukraińskiego przywódcy, a korzysta na tym Rosja, której zależy na skłóceniu obu krajów.– To prawda i niestety prezydent Zełenski dał temu asumpt. Dał pretekst, żeby zwykłych Polaków uczynić podatnymi na rosyjską propagandę. Normalni Polacy się tym nie interesują, nikt z nas nie myśli, że to jest rosyjska narracja. To jednak nie są słowa Putina, tylko to powiedział i decyzję o nazwaniu pułku imieniem bohaterów UPA podjął prezydent Zełenski, nie zrobił tego Putin. No chyba prezydent Zełenski nie jest agentem Putina – pytała retorycznie Żukowska.CZYTAJ TEŻ: „Zabrakło konkretów”. Szef NIL zawiedziony po rozmowie z minister zdrowia